Od dzisiaj czytelnia I Liceum Ogólnokształcącego w Dębicy nosi imię Lidii Górskiej. To ona przed laty w szkolnej bibliotece stworzyła miejsce magiczne. Tak je pamiętają ci, którzy spędzili tam niejedną chwilę, czerpiąc z aury serdeczności, empatii i zrozumienia.
- Miejsce kultowe, gdzie potrafiła ludzi przyjąć, ugościć dobrą herbatą. Nawet jeśli jedną drożdżówkę miała, potrafiła ją pokroić tak, by dla każdego było chociaż po gryzku. Zasługuje, by zostać w pamięci nie tylko nas, którzy z nią pracowali i się uczyli w tej szkole. Była nam bardzo bliska – powiedziała Ludmiła Stelmach-Kołodziej, dyrektor I Liceum Ogólnokształcącego im. Króla Władysława Jagiełły, tuż przed oficjalnym nadaniem czytelni imienia Lidii Górskiej.
.
A przecież nie tylko integracja szkolnej społeczności była jej zasługą, nie tylko atmosfera przyjaźni i empatii, którą roztaczała wokół siebie, ale też sprawy bardziej wymierne. To ona przez lata zbierała szkolne pamiątki i doprowadziła do utworzenia szkolnego muzeum. Wydawała zeszyty licealne, szkolne gazetki, wreszcie publikacje książkowe, także z Arkadiuszem Więchem, naukowcem, doktorem historii, związanym dziś z Uniwersytetem Jagiellońskim.
- Współpracowaliśmy, wydaliśmy kilka publikacji, przywracając chociażby pamięć o Julii Wojciechowskiej, dębickiej olimpijce, która była postacią całkiem zapomnianą – mówi dr Arkadiusz Więch.
- Pracowałyśmy wspólnie przy Jubileuszu 100-lecia szkoły. Lidka pomogła wtedy bardzo, zbierając pamiątki, fotografie, które potem posłużyły jako baza do utworzenia tego muzeum. Cała oprawa fotograficzna pierwszej monografii szkoły, która powstała z okazji 100-lecia, to jest głównie dzieło Lidki – mówi Aneta Kwolek, autorka monografii I LO i nauczycielka historii w tej szkole.
Zajmowała się nie tylko swoją pasją, czyli badaniem przeszłości szkoły i regionu. Zawsze czuła puls szkoły, reagowała na bieżące wydarzenia.
- Jak przyszedłem tu pracować jako młody nauczyciel, to po pięciu miesiącach poszedłem do wojska. I wtedy Lidka zorganizowała pożegnanie mnie, dostałem także chustę pamiątkową z podpisami wszystkich nauczycieli – opowiada Andrzej Pietrasik, nauczyciel informatyki.
A Jolanta Pietrzyk do dziś wspomina Mikołajki, które Lidia Górska zorganizowała dla nauczycieli.
- Czasami nawet trudno to wyrazić słowem, bo gdzieś tam człowiekowi po jakimś czasie dopiero przypomni się, że to zrobiła, tamto zrobiła. Tych rzeczy było naprawdę mnóstwo – mówi Andrzej Pietrasik.
.
Szkolne muzeum, które zgodnie z propozycją Lidii Górskiej nosi imię prof. Józefa Wyrobka, wciąż żyje, co podkreśla Ludmiła Stelmach-Kołodziej. Ciągle przybywa nowych pamiątek po nauczycielach i uczniach, a dyrektor Jagiełły apeluje, żeby jeśli ktoś takie posiada, przekazał na ekspozycję.
Dzieło założycielki kontynuują i zapraszają do zwiedzania muzeum Liliana Wolińska i Maria Trojanowska.
.
Przyciągała do siebie młodych nauczycieli, dopiero stawiających pierwsze kroki w zawodzie. Często zagubionych, nie czujących się pewnie w nowym dla siebie miejscu i roli. Tak poznała się z Anetą Kwolek.
- Kiedy zaczęłam pracę w 1989 roku jako młody nauczyciel prosto po studiach, zagubiony, trochę przestraszony sytuacją. Lidka była dobrym duchem, który przygarnął pod swoje skrzydła sporą zresztą ekipę, bo przyszło nas wtedy kilka osób, bardzo młodych nauczycieli - wspomina Aneta Kwolek.
Potem coraz częściej odwiedzała bibliotekę, by porozmawiać chociaż przez chwilę, odetchnąć w niezwykłej atmosferze.
W podobny sposób Lidię Górską poznała Ludmiła Stelmach-Kołodziej, dziś dyrektor Jagiełły.
- Pamiętam, jak przyszłam 20 już temu lat do pracy. Ona wyczuwała, że ktoś jest w nowym miejscu, że może nie do końca się czuje pewnie i zawsze było właśnie takie zaproszenie: przyjdź na kawę. Rzeczywiście, zaglądnęłam tam – opowiada Ludmiła Stelmach-Kołodziej.
I dodaje, że urzekła ją serdeczność Lidii Górskiej, takie swojskie zachowanie, bez żadnego udawania. Co ważne, poznała w dzięki temu w bibliotece świetnych ludzi, bo bibliotekarka przyciągała ich do siebie, jak lep.
- Od razu się człowiek poczuł lepiej, że są osoby, z którymi można porozmawiać – mówi dyrektor Jagiełły.
Także Jolanta Pietrzyk matematyki w I LO zaczęła uczyć w roku 1989. Wróciła do szkoły po pięciu latach studiów, wszyscy nauczyciele, którzy jej uczyli, byli tu nadal.
- Lidka otoczyła nas taką swoją opieką, zapraszała do siebie na herbatę – wspomina pierwsze tygodnie spędzone w gmachu na Słowackiego w roli nauczyciela.
- Myśmy każdą dużą przerwę spędzali w bibliotece, na herbacie. Jak nie mieliśmy dyżurów, biegaliśmy do tej biblioteki. Była takim naszym azylem – dodaje Jolanta Pietrzyk.
- Przychodziliśmy tam, gotowa kawa, gotowa herbata, dyskusje. Wspominam czasy, gdy jeszcze nie miałem zobowiązań rodzinnych, to myśmy tam przesiadywali po zakończonej pracy do momentu, aż Lidka skończyła swoją pracę, zamykała bibliotekę i razem szliśmy do domu – opowiada Andrzej Pietrasik.
Ale pamiętała nie tylko o młodych nauczycielach, ale też o nieco starszych, ale wciąż uczących.
- Zapytała mnie pewnego razu, czy spotykalibyśmy się na emeryturze na takich spotkaniach. I ona to zainicjowała – opowiada Halina Niziołek.
Wiele osób wyraziło taką chęć, odtąd spotkania nauczycieli - emerytów Jagiełły, odbywały się cyklicznie.
.
I jeszcze kilka wspomnień i refleksji na temat Patronki szkolnej czytelni.
Dr Arkadiusz Więch
Lidia Górska była bardzo ciepłą, sympatyczną osobą, bardzo otwartą na drugiego człowieka, zawsze starającą się pomóc. Była także zapalonym pasjonatem historii, historykiem regionalistą, zbierała różnego rodzaju materiały, kolekcjonowała je, docierała do osób, wykonywała taką mrówczą, detektywistyczną pracę, aby pamięć o szkole przetrwała i trwała przez kolejne pokolenia.
Halina Niziołek
Lidkę wspominam bardzo serdecznie. Była moją uczennicą, potem była moją koleżanką, zawsze mogłam wstąpić do biblioteki, na herbatkę, na rozmowę. Zawsze miała dobre słowo dla każdego, fajny uśmiech i zawsze przyjmowała nas z radością. Była cudowną osobą, szkoda, że odeszła tak szybko.
Aneta Kwolek
Biblioteka, czytelnia, to były takie miejsca, gdzie się spotykaliśmy, gdzie można było przy herbacie, kawie poopowiadać, wyżalić się, doznać tego dobrego słowa pocieszenia. I wtedy się nawiązały takie dobre bardzo relacje z Lidką, przyjacielskie wręcz.
Ludmiła Stelmach Kołodziej
Panią Lidkę wspominam bardzo serdecznie. To była miła, ciepła, serdeczna osoba. Oprócz tego była bardzo pracowita i ciągle zbierała jakieś materiały, można ją było poprosić o znalezienie czegoś w archiwach. Często nawet ktoś z zewnątrz się zwracał z prośbą o to. Dla każdego była bardzo serdeczna.
Jolanta Pietrzyk
Dobry humor Lidki, która zawsze miała coś takiego w sobie, że potrafiła nas rozbawić, chyba nam się udziela do tej pory. I te przyjaźnie, które w tamtej bibliotece zostały zawarte, trwają do dziś.
Andrzej Pietrasik
Lidka była magnesem, który przyciągał ludzi. Była szczera, otwarta, bezpośrednia. Potrafiła ludzi wokół siebie skupić, ale i całą gromadę młodzieży.
.
Bibliotekarka I Liceum Ogólnokształcącego w Dębicy, twórczyni szkolnego muzeum, które założyła w 2000 roku.
Współautorka biografii Julii Wojciechowskiej – Senftleben, pierwszej dębickiej olimpijki z Berlina w 1936 roku oraz Michała Urbanka, profesora gimnazjum w Dębicy. Od 2005 roku wydawała Zeszyty Licealne, w których opublikowała m.in. historię Strzelca w Dębicy oraz tekst, dotyczący budynku przy ul. Słowackiego, w jakim od ponad stu lat uczy się młodzież najpierw gimnazjalna, a teraz licealna.
Harcerka, długoletnia działaczka ZHP. Od 2002 do 2005 roku sekretarz Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Dębickiej.
Zmarła 19 grudnia 2014 roku, pochowana na cmentarzu komunalnym w Dębicy.
Nadanie imienia czytelni odbyło się z inicjatywy nauczycielek Jagiełły: Anety Kwolek i Jolanty Pietrzyk. Jak mówi ta pierwsza, od dziesięciu lat, czyli czasu tragicznej śmierci Lidii Górskiej, kiełkowała myśl, by ją upamiętnić.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze