Reklama

Sara Jezuit wygrała Hotel Paradise 4

07/12/2021 11:22

Pochodząca z Żyrakowa Sara Jezuit zwyciężyła w czwartej edycji telewizyjnego show Hotel Paradise.

O zwycięstwo w programie TVN 7 walczyły dwie pary. Była to właśnie Sara Jezuit i Michał Adamczak oraz Natalia Majos i Łukasz Hryniewicki. O tym, która z nich stanie na tzw. ścieżce lojalności decydowali uczestnicy Hotelu Paradise, którzy odpadli w poprzednich odcinkach.

Więcej głosów otrzymała Sara i Michał. Ostatecznym etapem była wspomniana wcześniej ścieżka. Składa się ona z pól z różnymi kwotami. Finaliści otrzymali złote kule i stanęli po przeciwnych stronach. Na sygnał prowadzącej ruszyli ku sobie, wchodząc na pola z coraz wyższymi kwotami. Im bliżej środka i jednocześnie siebie, tym wyższa kwota.

Reklama

Jeśli oboje dotarliby do środka, gdzie znajduje się pole z kwota 100 tys. zł i przez minutę patrzyli sobie w oczy, to znaczy że wybraliby miłość, a pieniądze podzielili po połowie. Uczestnik może jednak wcześniej rozbić kulę na dowolnym polu, co oznacza, że wybiera pieniądze, a druga osoba z pary zostaje z niczym.

Tak zrobiła Sara Jezuit, która swoją kulę roztrzaskała na polu 90 tys. zł.

Po programie tłumaczyła, że gdyby po drugiej stronie ścieżki stał inny uczestnik, to zrobiłaby inaczej. A miała na myśli Przemysława Forbotko, z którym stworzyła w programie jedną z popularniejszych par. Jak zapewniała ta dwójka, wszystko było szczere i oboje nie wykluczają, że po zakończeniu programu będą kontynuować znajomość.

Reklama

Tu należy wyjaśnić, że Przemysław Farbotko z programu odpadł tuż przed finałowym odcinkiem, a osobą, która się do tego również przyczyniła był Michał Adamczak, z którym Sara dotarła do finału. Mieszkanka powiatu zapewnia jednak, że nie ma mowy o zemście.

- To był impuls, chwila - powiedziała w Dzień Dobry TVN.

Co dalej? Sara Jezuit chce wykorzystać popularność, by rozwijać siebie, a także swój livestylowy kanał w serwisie YouTube, który niedawno założyła. W rozwoju mają jej również pomóc wygrane pieniądze. Ale pamięta też o pozostałych uczestnikach programu i obiecała im, że część wygranej przeznaczy na imprezę dla nich. Znany jest nawet termin - 25 lutego.

Reklama

A tak pisaliśmy o Sarze Jezuit i jej udziale w programie w październiku tego roku na łamach Obserwatora Lokalnego:

Mieszkanka Żyrakowa bierze udział w telewizyjnym programie. Mowa o 23-letniej Sarze Jezuit, która na co dzień pracuje, jako kelnerka w hotelu. Zdjęcia do czwartego sezonu show kręcone były na Zanzibarze, gdzie dołączyła do uczestników pod koniec września. Teraz wszyscy możemy śledzić jej przygody na tej afrykańskiej wyspie od poniedziałku do czwartku, o godz. 20:30 w TVN7. 

Muszą stworzyć parę i dotrwać do finału
- Zasady z pozoru są proste – mieszkańcy muszą zrobić wszystko, by każdy kolejny tydzień zakończyć z partnerem u swojego boku - czytamy o zasadach programu na stronie TVN.
Para, która trafi do finału będzie musiała podjąć decyzję co dalej. Jeśli zdecydują się zostać ze sobą, to otrzymają 50 tys. zł. Ale jedno z nich może wybrać pieniądze. Kto dotarł do końca i jaką podjął decyzję? O tym nie może mówić ani młoda mieszkanka Żyrakowa, ani też pozostali uczestnicy programu.

Reklama

Stres był na początku
Sara Jezuit jest już w Polsce. Wraz z bliskimi i znajomymi ogląda siebie na ekranie telewizora. Jak mówi, na początku programu towarzyszył jej lekki stres, który  szybko minął. Ale wrócił po przylocie do Polski z Zanzibaru. Dlaczego? Wyjaśnia, że czasem boi się tego, co powiedziała i co zostanie puszczone w TV.
- Nie wiem, jak wyglądał będzie montaż, a jeden odcinek programu pokazuje czterdzieści minut z całej doby - mówi uczestniczka Hotelu Paradise.
Póki co z tego, co do tej pory zostało wyemitowane, jest zadowolona. Tak samo, jak z samej decyzji o udziale w programie. 

Zgodziłaby się od razu
Gdyby dostała propozycję udziału w innym show, to nie zastanawiałaby się ani chwili. Pytana o reakcje rodziny i znajomych na udział w Hotelu Paradise zapewnia, że
nie spotkała się z negatywnymi komentarzami.
- Rodzina na początku była zszokowana, nie podejrzewali, że bym się zgodziła na udział w takim programie. Potem bardzo mi kibicowali - mówi.
Znajomi nie mieli pojęcia, że ich przyjaciółka i koleżanka będzie w telewizji. Nie mogli wiedzieć. Teraz, kiedy już wszystko jest wiadome, z zaciekawieniem śledzą
jej losy. Oprócz udziału w zdjęciach do kolejnych odcinków Hotelu Paradise Sara Jezuit oraz pozostali uczestnicy mieli możliwość wychodzenia na zewnątrz i zwiedzania pięknej wyspy. Jak mówi, udział w programie dostarczył wielu emocji.
- Były łzy, śmiech, zawody na innych osobach, wszystko. Prawdziwy rollercoaster - wyjaśnia.

Reklama

Fot. Archiwum/Sara Jezuit.
 

Czytaj także: Radni w mieście zdecydowali: podatki w mieście w górę

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Bolek - niezalogowany 2021-12-07 13:20:40

    O ile jeszcze mogę zrozumieć ludzi którzy biorą udział w tego typu programach (kasa) to nie pojmuję co mają w głowach ci którzy to oglądają.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Wielkolud - niezalogowany 2021-12-08 07:40:31

    Mam dokładnie ten sam jak do egzystencjonalny dylemat :-D dziwne że ludziom nie szkoda własnego życia i czasu na oglądanie czegoś takiego

    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Zuzia - niezalogowany 2021-12-08 10:29:38

    A ja już jestem stara, od dawna na emeryturze, ale lubię ten program! Lubię patrzeć na młodych ludzi, kibicować im. Lubię jak zabiegają o siebie. A teraz jak była "Dębiczanka" to tym bardziej! Super, że wygrała, że rzuciła kulą. Zrobiłabym to samo. Czekam na kolejną edycję.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Debica24.pl




Reklama