Reklama

Po kilkudziesięciu minuta rolnicy rozjechali się do domów. Protest okazał się klapą

09/02/2022 11:20

Miała być blokada drogi krajowej 94 w Pilźnie, skończyło się na kilkudziesięciu minutach oczekiwania na jakiekolwiek decyzje. Rolnicy w końcu odpalili ciągniki i wrócili do domów.

Pilzno było jedynym miejscem na Podkarpaciu, gdzie rolnicy mieli dołączyć do ogólnopolskiego protestu AgroUnii. Sprzeciwiają się m.in. wysokim cenom nawozów. Blokada drogi krajowej miała się rozpocząć o godz. 9, jednak poza organizatorem akcji, policją i kilkoma dziennikarzami na miejscu nie było nikogo. Jak się potem okazało rolnicy byli zatrzymywani i kontrolowani przez policję, m.in. w Chotowej.

- W dwóch przypadkach wystawione zostały mandaty karne za brak trójkątów - mówi podinsp. Waldemar Mytkoś, naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Powiatowej Policji w Dębicy.

Reklama

Mandat w kwocie 20 zł wystawiony został także na stacji paliw Orlen, gdzie jeden z uczestników wszedł do budynku, chcąc zakupić właśnie trójkąt. Przed wejściem nie założył maseczki. Ostatecznie do Pilzna dojechało sześć ciągników rolniczych, ale żaden nie wyjechał na DK 94. Do stojących mężczyzn podeszli policjanci i poinformowali, że nie została wydana zgoda na zgromadzenie. Pismo o wydanie takiej zgody skierowane zostało do burmistrz Ewy Gołębiowskiej 5 lutego, czyli na cztery dni przed planowanym protestem. Zgodnie z przepisami organizator miał obowiązek zrobić to minimum sześć dni przed.

- Za późno się dowiedziałem o akcji AgroUnii - mówił na miejscu Sławomir Nyznar do rozczarowanych całą sytuacją rolników.

Reklama

Nawiązany został jeszcze kontakt telefoniczny z adwokatem, który współpracuje z rolnikami w ramach AgroUnii. Decyzję burmistrz Pilzna nazwał skandalem. Poinformował rolników, że jeśli nie mogą blokować drogi, to mogą nią jeździć, spowalniając ruch. Ci jednak się na to nie zdecydowali i postanowili zakończyć to, co w zasadzie się nie zaczęło.

- Jestem w kontakcie z organizatorem protestu, będziemy analizowali całą sytuację i podejmiemy decyzje, co dalej z tym zrobimy - wyjaśnia adwokat Tomasz Gabryelczyk.

Reklama

- A idź pan z taką organizacją - rzucił jeden z rolników, po czym odjechał.

Czytaj także: Po ucieczce pistolet wrzucili do rzeki. Wydobyli go strażacy

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Pan Stefan - niezalogowany 2022-02-09 12:09:17

    W powiecie Dębickim to nawet protestu nie da się zorganizować???? i o co wy chcecie walczyć, z czym. Zajmijcie się lepiej swoją robotą na roli???? WSTYD I ŻENADA!!!!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Wiesio - niezalogowany 2022-02-10 00:19:35

    Wstyd to powinno być komuś kto obraża ludzi pracujących ciężko na roli żeby ktoś taki jak Pan miał co do gara włożyć . Polecam podwinąć rękawy i samemu sprubować. A organizator ma papiery na swoją mądrość od urodzenia i jedynie co umie to chodzić i gadać i obrażać innych . A pieniądze daje Państwo z naszych podatków . Jak taki zdrowy niech lepeij idzie do Pracy . Pozdrawiam

    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Turkuć Podjadek - niezalogowany 2022-02-10 11:33:35

    Mogli chociaż zabłocone gumowce i snopek brudnej słomy w wiadomym miejscu pozostawić... A tak, cała para w gwizdek.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Debica24.pl




Reklama