Pamięta, choć czasem nie potrafi trzymać ręki na pulsie dziejowych zawirowań. Zwykle bowiem nie wykazuje się dobrym refleksem.
Poeta za brak refleksu nie powinien siebie winić. Nie jest ani łapaczem pcheł, ani politykiem. I choć zwykle intuicja od razu podpowiada mu, kiedy ma miejsce moment dziejowy, kiedy coś dzieje się nie tak jak powinno, to zrozumienie tego "co faktycznie zaszło i dlaczego" przychodzi zwykle dopiero z czasem.
Poeta pamięta na przykład, co wydarzyło się 4 czerwca 1992. Równiutko trzy lata po masakrze na Placu Niebiańskiego Spokoju w Pekinie. Ten kto włączył wiadomości Programu Pierwszego Polskiego Radia o godzinie 13:00 mógł owego dnia usłyszeć oświadczenie Prezydenta Państwa Polskiego, przyznającego się do współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa. "Aresztowano mnie wiele razy. Za pierwszym razem, w grudniu 1970 roku podpisałem 3, albo 4 dokumenty "- oświadczył Lech Wałęsa. Właściwie nie było to nic nowego. W swej autobiografii wydanej 3 lata wcześniej pisał przecież: "(...) z tego starcia nie wyszedłem zupełnie czysty. Postawili warunek: podpisać! I wtedy podpisałem".
A jednak 4 czerwca 1992 było inaczej niż w 1989. Był to czas szczególny. Polska stała przed autentyczną szansą na oczyszczenie się z komunistycznej agentury, poprzez opublikowanie listy wysoko postawionych w państwie osób, współpracujących z Moskwą. Jednak już o godzinie 15:00 komunikat płynący z kancelarii Wałęsy, a podany przez Polskie Radio brzmiał: "Teczki za zbiorów MSW uruchomiono wybiórczo. (...) Znajdujące się w nich materiały, zostały w dużej części sfabrykowane". W ciągu kilku godzin narracja Kancelarii Prezydenta uległa całkowitej metamorfozie. Na nic zdał się wieczorny apel premiera Jana Olszewskiego nadany na obydwu kanałach TVP: "Uważam, że naród polski powinien mieć poczucie, że wśród tych, którzy nim rządzą, nie ma ludzi, którzy pomagali UB i SB utrzymywać Polaków w zniewoleniu. Uważam, że dawni współpracownicy komunistycznej policji mogą być zagrożeniem dla bezpieczeństwa wolnej Polski." Rząd premiera Olszewskiego został 3 godziny po tym przemówieniu odwołany, a agentura komunistyczna ma przemożny wpływ na to co dzieje się w Polsce do dziś. Dowodem jest choćby to, że przez 12 lat nie opublikowany został aneks do raportu WSI.
Poeta pamięta też, że dwanaście lat temu, 10 kwietnia 2010 roku, w wiadomościach PR1 o godzinie 8:00 została podana informacja o lądowaniu Prezydenta Lecha Kaczyńskiego na lotnisku "Siewiernyj" w Smoleńsku. Według tej informacji miał przybyć on tam, na pokładzie Jaka-40. Kilkanaście minut później, o godzinie 9:24 (poeta nie pomylił wielkości odstępu czasowego) prowadzący audycję podał, że "samolot z Prezydentem Lechem Kaczyńskim rozbił się. Tę informację przekazuje TVN24 (...) Prezydent wyleciał samolotem Jak-40 z delegacją." A już o 9:43 oznajmiano nam :"87 osób zginęło z 90 którzy lecieli samolotem TU na uroczystości w Smoleńsku". I tu również, tak jak osiemnaście lat wcześniej, narracja potrafiła zmienić się całkowicie, w ciągu niespełna godziny.
Jaka była prawda? Co faktycznie działo się za kulisami? Tego możemy się tylko domyślać. Oficjalnie, na swój użytek mamy tylko kreatywną rzeczywistość. Podobną do kreatywnej księgowości, czy statystyki. Spreparowana bywa ona tak, byśmy mogli spokojnie grillować latem i jeździć na nartach zimą. By nikt nie zakłócał nam beztroskiego poczucia bezpieczeństwa.
Minęło kolejnych dziesięć lat. Czasy zmieniły się diametralnie. Dziś poeta nie mówi już o fałszywym poczuciu bezpieczeństwa. Mówi zaś o fałszywym poczuciu zagrożenia. Twierdzi, że parasol, który politycy i media trzymały w Polsce przez trzydzieści trzy lata, nie tyle został zdjęty znad naszych głów, co zastąpiono go wylotem rynny. Stoimy pod rzygaczem, z której leją się na nas zimne potoki wody. Z ciepłego basenu wrzucono nas do przerębla. Teraz z kolei mamy się bać. Strasznej pandemii, którą opisuje kreatywna statystyka i którą tworzy przebiurokratyzowany system zdrowotny.
Poeta mówi, że to szokowa terapia. Szokowa i dosyć ryzykowna dla jej twórców. Tak bowiem w przeszłości hartowano stal.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Znakomity tekst. Pytanie czy da się to wszystko jeszcze naprawić skoro 50% ludzi w Polsce twierdzi ze Jaruzelski to bohater , nadal wielu karmi sie antypolskimi mediami a szef gazety w, kiedyś w szale nienawiści utracił Nobla dla Herberta. Gebelsowi stanu wojennego zapewniono dożywotni luksus a donosicieli nagradzamy. Niby Polacy a gardzą polskim wojskiem a słowo w....ć czy j..ć Pis jest ich szczytowym osiągnieciem programowym.
Dobry wieczór, sam chciałbym wiedzieć czy da się to wszystko jeszcze naprawić. Myślę, że trzeba przede wszystkim przedstawiać fakty. Był czas, w roku 1987, że sam wierzyłem iż Jaruzelski jest zbawcą Polski. Tak więc nie wszystko jeszcze stracone :)
Znakomity tekst. Pytanie czy da się to wszystko jeszcze naprawić skoro 50% ludzi w Polsce twierdzi ze Jaruzelski to bohater , nadal wielu karmi sie antypolskimi mediami a szef gazety w, kiedyś w szale nienawiści utracił Nobla dla Herberta. Gebelsowi stanu wojennego zapewniono dożywotni luksus a donosicieli nagradzamy. Niby Polacy a gardzą polskim wojskiem a słowo w....ć czy j..ć Pis jest ich szczytowym osiągnieciem programowym.
Dobry wieczór, sam chciałbym wiedzieć czy da się to wszystko jeszcze naprawić. Myślę, że trzeba przede wszystkim przedstawiać fakty. Był czas, w roku 1987, że sam wierzyłem iż Jaruzelski jest zbawcą Polski. Tak więc nie wszystko jeszcze stracone :)