Choć kierowcy narzekają, to dzieci mają radochę. Śnieg, który spadł dziś w nocy sprawił, że wały nad Wisłoką zapełniły się rodzicami z dziećmi wyposażonymi w sanki i jabłuszka do zjeżdżania.
Z minusowej temperatury, dzięki której śnieg się utrzymuje i ciągłych opadów korzystają przede wszystkim najmłodsi.
- Tato! Szybciej! - maluch upomina ojca, który ciągnie go na sankach, licząc, że ten szybciej będzie przebierał nogami.
Najwięcej korzystających z białego puchu jest na wysokości sklepu Biedronka, a także niedaleko mostu na Zawierzbie. Niektórzy wybierają też trasy na wysokości sklepu Centrum, bo tam najłatwiej zostawić samochód. A dzieciaki zjeżdżają na wszystkim. Są więc klasyczne sanki, nartosanki, jabłuszka, a nawet worek wypchany sianem, choć wydawałoby się, że to już zapomniana atrakcja. Najbardziej ekstremalni amatorzy białego szaleństwa nie potrzebują pojazdów. Turlają się z górki, lub zjeżdżają z nich do ślizgu wykorzystując ubrania. Przynajmniej dopóki rodzice nie widzą.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze