Na jednym z forów fanów motoryzacji zamieszczone zostało zdjęcie poloneza caro. Niby nic nadzwyczajnego, ale wykonane zostało w Chicago, a autor uwiecznił na nim samochód na dębickich tablicach rejestracyjnych.
- Auto wzbudza duże zainteresowanie wśród Polonii. Ludzie reagują bardzo fajnie na widok poloneza, robią zdjęcia - mówi Damian Lach, właściciel samochodu.
Jak pojazd trafił na ulice tego ogromnego miasta? Zaczęło się od ogłoszenia w internecie, które zamieścił mieszkaniec powiatu dębickiego. Pan Kamil postanowił go sprzedać, gdyż sam mało nim jeździł. Stwierdził, że może komuś będzie bardziej potrzebny. Ale nie chciał go puszczać za bezcen.
- Dlatego wystawiłem go za dość wysoką cenę, bo chciałem 6 tysięcy złotych - dodaje poprzedni właściciel.
Po jakimś czasie zadzwonił telefon. Mężczyzna powiedział, że jest zainteresowany i że chciałby obejrzeć samochód. Okazało się jednak, że pojazd nie ma być dla niego, ale dla brata. Tyle tylko, że on mieszka w Stanach Zjednoczonych i nie mógł z oczywistych względów sam przyjechać. Z pomocą przyszła jednak technologia.
- Przyszły właściciel oglądał samochód przez komunikator internetowy. Ogólnie zabawna historia, bo jego brat przykładał telefon do silnika, żeby mógł on posłuchać, jak pracuje - opisuje pan Kamil.
Oczywiście w trakcie oględzin pojazdu pojawiła się historia o wysyłce poloneza do USA. Pan Kamil przyznaje dzisiaj, że nie do końca w to uwierzył. Auto ostatecznie sprzedał, a jak później się okazało jego 26-letni polonez faktycznie trafił do Stanów Zjednoczonych. Zanim jednak został wysłany w daleką podróż przeszedł drobne poprawki. Teraz cieszy Damiana Lacha, ale także amerykańską Polonię, dla której widok polskiego samochodu na ulicach Chicago nie jest codziennością. Jak wyjaśnia właściciel polonez - mimo, że został sprowadzony już dawno - nadal jeździ na dębickich tablicach rejestracyjnych.
Czytaj także: W sklepach były puste butelki, a w domach i tak pachniało