W rankingu przygotowanym przez twórców aplikacji dla kierowców Zutobi, Polska jest drugim po Rumunii najbardziej stresującym krajem świata dla kierowców, którzy dopiero rozpoczynają samodzielne prowadzenie pojazdów.
Pod uwagę wzięte zostały jednak tylko 43 kraje. A czynniki, które miały decydować o poziomie zestresowania początkujących za kółkiem, to: zatłoczenie dróg, bezpieczeństwo (śmiertelność), jakość infrastruktury i liczba zarejestrowanych pojazdów.
W Polsce poziom korków został oceniony na 36,67 procent. W godzinach szczytu jazda może być więc wyjątkowo trudna. Wskaźnik ofiar śmiertelnych wypadków na drogach też jest dość duży, wynosi 6,5 na 100 000 mieszkańców.
Zutobi wskazuje też na kiepską jakość naszych dróg, przyznając zaledwie 4,14 na 100 możliwych punktów. Z kolei na 100 tysięcy mieszkańców przypada 67 100 pojazdów. Po niezbyt dobrych drogach ma więc jeździć bardzo dużo samochodów.
Najlepiej w Europie pod tym względem mają mieć młodzi kierowcy w Szwecji, a na świecie w Singapurze.
O komentarz do tego rankingu poprosiłem Urszulę Martulę, która od wielu lat w OSK Salem przygotowuje kursantów do egzaminu na prawo jazdy. A tak sytuacja wygląda jej zdaniem:
Przeważająca liczba naszych kursantów wybiera do zdawania WORD Rzeszów i gdy pytają mnie, gdzie lepiej zdawać – bo mieszkańcy powiatu dębickiego najbliższe miejsca mają albo w Tarnowie albo właśnie w Rzeszowie – zawsze polecam im Rzeszów.
Mimo że jest to większe miasto, to widać, że zadbane pod względem oznakowania dróg i ich utrzymania. Wiadomo, każde miasto ma swoje problemy, ale w Rzeszowie po prostu przyjemniej się jeździ. Mimo że jest większym miastem – co przeraża kursantów – to właśnie przez to jest więcej pasów i nie ma tego charakterystycznego dla mniejszych miast ścisku, jazda jest przyjemniejsza i bezpieczniejsza. Miejsca szczególnie „lubiane” przez egzaminatorów są dobrze oznakowane, przez co kursant nie wpada w niepotrzebne pułapki.
To co według mnie najbardziej przeraża kursantów, jak i przyszłych młodych kierowców, przed którymi pierwsze samodzielne jazdy, to agresja na drodze, która towarzyszy im od samego początku, czyli od chwili gdy zasiadają do elki. Choć pojazd nauki jazdy jest tym, przy którym należy zachować ostrożność, to wielokrotnie na jazdach spotykają się z irytacją innych kierowców i ich brakiem zrozumienia.
Ja rozumiem, i co najważniejsze kursanci też to rozumieją, że kierowców może irytować wolne ruszanie, wahanie w wykonywaniu zadań, pomyłki czy wolniejsze reakcje, ale kursant nie nauczy się tego wszystkiego na placu manewrowym, ponieważ w stresowych warunkach zachowujemy się zupełnie inaczej, niż w bezpiecznym i kontrolowanym dla siebie środowisku.
Żyjemy w świecie, który pędzi, i na drogach też to widać. Chcemy szybko dojechać z punktu A do punktu B i gdy na naszej drodze pojawia się samochód nauki jazdy, zaczynamy się na niego złościć, bo jedzie wolniej, bo dłużej wykonuje manewr. Co robi taki kierowca? Używa klaksonu lub zajeżdża drogę, otwiera okno i zaczyna krzyczeć na kursanta i instruktora, co nie polepsza sytuacji, bo kursant automatycznie zaczyna bardziej się stresować.
Często w tej chwili wyłącza mu się myślenie, aby posłuchać instruktora, który chce go wyprowadzić bezpiecznie z tej sytuacji. O tym, jak takie sytuacje potrafią być niebezpieczne dla innych uczestników ruchu drogowego, np. pieszych – bo do zajechania takiego „szeryfa na drodze” dochodzi często na przejściu dla pieszych - już nie wspomnę.
Stres anuluje myślenie. Często pod wpływem stresu robimy coś odruchowo, szybko, nagle, a to nie jest dobre zwłaszcza dla początkującego, ledwo raczkującego użytkownika drogi, jakim jest kursant lub młody kierowca. Brak doświadczenia w takiej chwili może tylko pogorszyć sytuację. Kierowcom najzwyczajniej w świecie brakuje cierpliwości i bardzo często pół żartem do swoich kursantów wspominam że „zapomniał wół jak cielęciem był”.
Należy też pamiętać że takie zachowania w przyszłości zaowocują kolejnymi agresywnymi kierowcami na drodze, ponieważ agresja rodzi agresję i jeśli kursant przypatrzy się takiemu zachowaniu innego kierowcy, w przyszłości sam będzie skłonny tak samo reagować na potknięcia innych.
Ten stres młodzi ludzie często wywołują też sami u siebie. Choćby egzamin na prawo jazdy. Nie wiem dlaczego przyjęło się, że zdanie go to wyczyn często graniczący z cudem, zwłaszcza jeśli chodzi o pierwsze podejście. Idąc na egzamin kursanci sami się nakręcają, ulegając uprzedzeniom zasłyszanym ale niesprawdzonym, bardzo często od swoich znajomych, przez co zanim sami podejdą do egzaminu, już od górnie zakładają, że przecież on/ona i tak nie zda bo: „kolega/koleżanka nie zdał/zdała”.
To powoduje spiralę niepotrzebnej presji, jaką sami na siebie nakładają, przez co idąc na egzamin są tak zestresowani, że popełniają najprostsze błędy, które w normalnych okolicznościach nigdy nie miałyby miejsca. A przecież statystyki nie kłamią. Zdawalność WORD Rzeszów w skali całej Polski jest bardzo wysoka i z każdym rokiem utrzymuje poziom.
Podstawą do opanowania negatywnych emocji przed przystąpieniem do egzaminu, jest dobre przygotowanie począwszy od etapu szkolenia. Logicznym jest, że jeśli kursant (i to nie tylko uczestnik kursu na prawo jazdy, ale też każdego innego szkolenia kończącego się egzaminem czy nawet maturzysta) jest dobrze przygotowany do tegoż egzaminu, to odczuwa mniejszy stres. To nie oznacza, że nie odczuwa go w ogóle, ale jest mu łatwiej go opanować. Mniej boimy się czegoś, co rozumiemy i poznaliśmy, niż czegoś, co jest dla nas nieznane, a odpowiednia dawka stresu potrafi być motywująca.
W dzisiejszych czasach jest łatwiej przygotować się do egzaminu. Ośrodki dysponują tymi samymi samochodami co WORD-y, niektóre - takie jak nasz - udostępniają swoje samochody do egzaminu, by kursant zdawał na tym samym, na którym się uczył. Jest możliwość wjazdu na plac manewrowy WORD przed egzaminem, by tam poćwiczyć i się z nim zapoznać. Testy na prawo jazdy są ogólnie dostępne. Tak, ilość może przytłoczyć, ale mamy do nich wgląd, dzięki czemu nie ma zaskoczenia na egzaminie.
Nasz rejon jest trudny pod względem komunikacji. Często jej brakuje. A młodzi ludzie chcą i potrzebują być mobilni. Dlatego w dzisiejszych czasach zwłaszcza w mniejszych miastach, gdzie ta komunikacja nie jest na najwyższym poziomie, prawo jazdy i posiadanie swojego samochodu to rzecz dla młodego człowieka wręcz niezbędna.
Każdy rejon ma swoje zalety i wady. Uważam - i często słyszę to również od swoich kursantów - że to, co przeraża młodych kierowców, to samodzielna jazda wśród innych kierowców, którzy nie zrozumieją, że pomimo zdania egzaminu świeżo upieczony kierowca nadal może popełniać błędy, bo też nadal się uczy.
Nadal zdobywa doświadczenie, a jednocześnie stracił już tą „ochronkę” w postaci elki na dachu i instruktora po prawej stronie, który zareaguje. Bo prawda jest taka, że dobrego kierowcę nie czyni zdanie egzaminu za pierwszym podejściem, tylko ilość przejechanych kilometrów. To właśnie doświadczenie na drodze, przeżycie na własnej skórze różnych sytuacji sprawia, że stajemy się lepszymi kierowcami.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
W Polsce łatwiej zrobić pozwolenie na broń,niż prawo jazdy,taka prawda. Stoi za tym olbrzymi miliardowy rynek szkół jazdy, WORDów, niektórych producentów samochodów i państwo, wcale nie życzliwe nowym kierowcom, starym kierowcom zresztą też (drakońskie mandaty, radary, kamery itd, nastawione na ZYSK). Bo kierowca to dojna krowa.
Patrząc jak niektórzy jeżdżą czy parkują jestem za tym żeby było jeszcze trudniej.
Panie "Ekspert", to myślenie czysto totalitarne, utrudniać życie obywatelom na każdym kroku. Weź pan agituj lepiej za egzaminami na polityków,bo to lepiej sie kalkuluje dla państwa i samorządów, a nie znowu gnębić zwykłych obywateli.
W Polsce łatwiej zrobić pozwolenie na broń,niż prawo jazdy,taka prawda. Stoi za tym olbrzymi miliardowy rynek szkół jazdy, WORDów, niektórych producentów samochodów i państwo, wcale nie życzliwe nowym kierowcom, starym kierowcom zresztą też (drakońskie mandaty, radary, kamery itd, nastawione na ZYSK). Bo kierowca to dojna krowa.
Patrząc jak niektórzy jeżdżą czy parkują jestem za tym żeby było jeszcze trudniej.
Panie "Ekspert", to myślenie czysto totalitarne, utrudniać życie obywatelom na każdym kroku. Weź pan agituj lepiej za egzaminami na polityków,bo to lepiej sie kalkuluje dla państwa i samorządów, a nie znowu gnębić zwykłych obywateli.