Debiutujący w formule MMA Piotr Szeli Szeliga podczas gali FEN 28: Lotos Fight Night wygrał przez techniczny nokaut z Krystianem Pudzianem Pudzianowskim.
27-letni Piotr Szeliga, jako debiutant, nie był w tej walce faworytem. Jego rywal, 39-letni Krystian Pudzianowski, choć stoczył tylko jeden pojedynek, podczas gali FFF1 znokautował Radosława Słodkiewicza, wiedział już czego spodziewać się w klatce. Może to właśnie dlatego Pudzian zaatakował jako pierwszy mocnym kopnięciem. Szeli był jednak czujny i równie mocnym ciosem posłał go na deski. Po wielu ciosach w parterze, które mocno uszkodziły głowę Krystiana Pudzianowskiego, stracił pozycję dominującą i to na jego głowę spadł grad ciosów. Dalszy ciąg pierwszej rundy to już stójka, w której Piotr Szeliga z opuszczoną gardą zapraszał przeciwnika do bijatyki. Niestety kosztowało go to kolejną porcję ciosów na głowę, które zaliczył leżąc na macie. Niewiele brakowało, by to właśnie wtedy doszło do zakończenia walki. Ale Szeliga wrócił do stójki i zdołał jeszcze wyprowadzić kilka ciosów.
Choć pierwsza runda trwała tylko trzy minuty to widać było, że to starcie kosztowało ich wiele wysiłku. Do drugiej obaj wyszli już bez prądu. W ostatniej minucie doszło co prawda do wymiany, ale waga ciosów nie była już taka jak jeszcze kilka minut wcześniej.
Do trzeciej rundy wstał już tylko Piotr Szeliga.
- Czeka na swojego rywala. Pudzianowski jeszcze siedzi. Czy wstanie i wyjdzie do trzeciego starcia? Bo sędzia już do niego poszedł. Już o to pyta. Nie! Nie wyjdzie! Piotr Szeliga wygrywa walkę z Krystianem Pudzianowskim! - krzyczał komentator w momencie, kiedy Szeli podnosił rękę w geście triumfu.
Do ogłoszenia wyniku stanął tylko on. Wygrał przez techniczny nokaut. Po walce jednak obaj byli tak zmęczeni, że żaden nie zdecydował się na rozmowę z dziennikarzami. Piotr Szeliga był tak wykończony, że samodzielnie nie dał nawet rady dotrzeć do ambulansu.