W piątek 30 stycznia wychowanek Wisłoki Dębica skończy 30 lat. Ostatnie pięć spędził w Holandii, gdzie był podstawowym zawodnikiem drużyny SC Heerenveen. Pod warunkiem, że akurat nie leczył kontuzji.
Dorastał na os. Matejki, do 2010 roku trenował na stadionie przy ul. Parkowej. Miał zaledwie 14 lat, kiedy został zawodnikiem juniorskiej drużyny Stali Mielec. Dwa lata później po raz pierwszy trafił do Włoch, by reprezentować barwy Regginy. W 2014 roku przeniósł się do Udinese, z którego następnie na sezon został wypożyczony do hiszpańskiej ekipy Granada CF.
W 2017 r. po powrocie do Udinese został zawodnikiem drużyny występującej wtedy w Serie A. Ale zagrał w jej barwach tylko dwukrotnie w tym raz w Pucharze Włoch. W styczniu 2018 r. został po raz pierwszy zawodnikiem Górnika Zabrze, który półtora roku później zdecydował się na wykupienie Pawła Bochniewicza.
W sumie przez 2,5 roku Dębiczanin wystąpił w koszulce zabrzańskiej ekipy 83 razy, zdobywając w tych meczach cztery gole. Dla obrońcy ważniejsza była jednak postawa we własnym polu karnym, a za nią bardzo często był chwalony.
Bardzo dobre występy lewonożnego obrońcy w barwach Górnika sprawiły, że został zauważony przez skautów SC Heerenveen. Holendrzy dogadali się z Górnikiem co do kwoty transferu (1,4 mln euro) i Paweł Bochniewicz we wrześniu 2020 roku stał się ich graczem. W holenderskiej drużynie wystąpił 107 razy, a na listę strzelców wpisał się siedmiokrotnie.
W debiucie w lidze holenderskiej w spotkaniu przeciw Willem II Tillburg mierzący 194 cm wzrostu wychowanek Wisłoki strzelił bramkę głową, ustalając wynik na 2:0 dla SC Heerenveen.
A tych spotkań byłoby z pewnością dużo więcej, gdyby nie dręczące podstawowego stopera ekipy Dumy Fryzji kontuzje. Pod koniec listopada 2024 roku opuścił boisko po tym jak w meczu z RKC Waalwijk po raz drugi w karierze zerwał więzadła krzyżowe w kolanie. Niektórzy mówili wtedy, że już nigdy nie wróci do gry, ale ten postawił na swoim i już w lipcu 2025 r. odbył pierwszy trening z drużyną.
Do gry wrócił po 11 miesiącach. Na początku listopada ubiegłego roku wyszedł na murawę w sparingowym meczu i zaczął go bardzo pechowo, bo już w 6. minucie trafił do własnej bramki.
Wcześniej podobną przerwę zaliczył w okresie od lipca 2021 roku do czerwca 2022 roku. To oznacza, że choć zawodnikiem SC Heerenveen był przez ponad pięć lat, to dwa z nich przeznaczyć musiał na leczenie i rehabilitację. Do tego jeszcze w międzyczasie opuścił kilka spotkań z powodu urazu biodra i pleców.
Paweł Bochniewicz jest też trzykrotnym reprezentantem Polski. W kadrze zadebiutował w październiku 2020 r., kiedy wyszedł na drugą połowę meczu z Finlandią (5:1). Miesiąc później rozegrał całe spotkanie przeciwko Ukrainie (2:0). Był to również mecz towarzyski. W listopadzie 2023 r. rozegrał jedyny o punkty w eliminacjach ME, w którym Polska zremisowała z Czechami 1:1.
- Gdy odchodziłem, powiedziałem, że Żabolem będę na zawsze. Nic się nie zmieniło. Wracam do domu - powiedział Paweł Bochniewicz podczas oficjalnej prezentacji w mediach społecznościowych Górnika Zabrze.
Ze śląską drużyną związał się kontraktem do końca czerwca 2029 roku z opcją przedłużenia.
Wychowanek biało-zielonych nie zapomina też o swojej pierwszej drużynie. W 2020 roku poprowadził na Parkowej treningi z podopiecznymi Akademii Piłkarskiej Wisłoki. O tym klubie zawsze wypowiada się też pozytywnie w swoich mediach społecznościowych.
W jednym z takich nagrań wspomina również o tym, że grał jako reprezentant swojej szkoły w takim turnieju jak Mundialito. Pamięta, że jego drużyna występowała wtedy pod flagą Kamerunu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze