Tak w trakcie nawałnicy wyglądał jedyny na dębickim Rynku letni ogródek pubu Carpe Diem.
Najważniejsze jednak, że nie złamało to właściciela ogródka Tobiasza Małozięcia. Szczególnie, że mógł liczyć na pomoc tych, którzy doceniają jego działalność. Gdy tylko nawałnica odpuściła, na Rynku zjawiła się kilkunastoosobowa ekipa, która zakasała rękawy, by za kilka godzin ogródek mógł przyjmować gości.
- Jak widać z ogródka zrobił się taras. Dziękuję wszystkim, którzy pomogli tutaj ogarnąć to wszystko. Jesteście niesamowici, dziękuję wam za to.Jeśli macie ochotę przyjść na piwko, to was zapraszam. Będzie ogarnięte. Wiadomo, nie będzie parasoli, światła zamontuję na... gdzieś zamontuję. Myślę, że na płotkach. Tak, że będzie jasno, na razie przyjdzie agregat, o dwudziestej drugiej ma wrócić prąd, tak że liczę, że będziecie - mówił Tobiasz Małozięć w krótkim filmie, który opublikował na swoim facebooku.
Przeczytaj również:
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Dziękuję, dziękuję, dziękuję !!! Parasoli nie ma ! Ale ogródek działa.
Chłop ma biznes i jedyne parasolki na Rynku, więc bez przesady. Ja tam nie chodzę od pewnego czasu, jak mnie bardzo źle potraktowano z moimi znajomymi.
Miasto liczy straty a ten Pan ma problem czy piwko wypije....żenua!
Q: Czy tuż przed nawałnicą ogródek działał?
Można było je złożyć. Pewnie mają taką funkcję to by przetrwały:) Proponuje aby założyć zrzutkę na odbudowę ogródka piwnego bo to chyba jedyna atrakcja na wieczór w tym mieście:)
Każdy otrzymał alerty, wystarczyło zabezpieczyć...
Dziękuję, dziękuję, dziękuję !!! Parasoli nie ma ! Ale ogródek działa.
Chłop ma biznes i jedyne parasolki na Rynku, więc bez przesady. Ja tam nie chodzę od pewnego czasu, jak mnie bardzo źle potraktowano z moimi znajomymi.
Miasto liczy straty a ten Pan ma problem czy piwko wypije....żenua!