Żeby krowy miały co jeść, plony muszą być obfite. Dlatego, w przeciwieństwie do wielu ludzi, Waldemar Czapiewski z Chotowej lubi deszcz. Kiedy długo nie pada, zaczyna się martwić.
Przygodę z rolnictwem zaczął 14 lat temu, na Kaszubach, skąd pochodzi. Choć trudno nazywać przygodą ciężką pracę, dla sołtysa Chotowej to także życiowa pasja, a nie tylko sposób na zapewnienie utrzymania sobie i rodzinie.
W rodzinnych stronach zajmował się hodowlą świń, tutaj gospodarstwo, które prowadzi z żoną Małgorzatą sprofilowane jest na hodowlę krów mlecznych. Paszy dla zwierząt nie kupuje. - Nie ma nigdzie w okolicy na sprzedaż w takiej jakości, jaką zapewniam naszym krowom - mówi pan Waldemar. Rośliny wykorzystywane do karmienia stada, składającego się z 25 krów, uprawia sam. Z 25 hektarów własnych i dzierżawionych zbiera kukurydzę na kiszonkę i trawy z koniczyną. Dla jego gospodarstwa deszcz to być albo nie być. Nic zatem dziwnego, że pan Waldemar z uwagą śledzi prognozy pogody. I kiedy pojawiają się na nich deszczowe chmury, oddycha z ulgą. To nadzieja na plony, choć jak mocno podkreśla - deszcz deszczowi nierówny.
- Jeśli ziemia jest sucha i nagle podczas intensywnej ulewy spadnie na nią duża ilość wody, to tylko niewielka część się wchłonie. Reszta spłynie z pola i nie zdąży go nawodnić - tłumaczy gospodarz.
Marzy mu się spokojny deszczyk, który pada równo przez tydzień. Ciepły, majowy, zbawienny dla gleby i roślin. Taki, jakie pamięta jeszcze sprzed kilku lat.
- Mógłbym stać na takim deszczu cały dzień. Oby tylko padało - mówi pan Waldemar.
Póki co jednak, na taki luksus się nie zanosi. Jeśli pada, to raczej intensywnie, ale krótko. Dodatkowo zima była bezśnieżna, a to nie wróży dobrze. Choć sytuacja nie jest jeszcze najgorsza, zwłaszcza w porównaniu z rokiem ubiegłym, kiedy susza dała rolnikom popalić. Czapiewscy też odczuli jej fatalne skutki.
- Zbiór trawy to 60% tego, co zebraliśmy jeszcze rok wcześniej. Dla przykładu: z tego samego areału w 2023 roku mieliśmy 40 przyczep trawy, w ubiegłym tylko 23 przyczepy - rolnik podaje konkretne liczby.
I zaznacza, że jeszcze słabiej udała się kukurydza, której w 2024 roku zebrali tylko 30% z tej ilości, jaką pozyskali rok wcześniej.
- Dwa lata temu mieliśmy 8 przyczep siana, teraz ani jednej - wyjaśnia Waldemar Czapiewski.
I dodaje, że nie tylko ilość, ale i jakość paszy uzależniona jest od tego, czy jest sucho czy mokro. Mając taką liczbę zwierząt, musi stale dysponować zapasami na kolejne 18 miesięcy.
- Jeśli ten rok byłby tak słaby pod względem opadów, jak poprzedni, musiałbym zredukować stado - martwi się gospodarz.
Waldemar Czapiewski obserwuje, co dzieje się w przyrodzie i notuje wyniki tych obserwacji. Kiedyś w marcu i kwietniu spadało łącznie 100 litrów deszczu na metr kwadratowy, w tym roku zaledwie 60 litrów. To jeszcze za mało, żeby było dobrze.
Wprawdzie sytuację nieco poprawiły majowe opady, ale jeśli czerwiec okaże się suchy i upalny, a takie są prognozy, na pewno wpłynie to na jakość upraw i ilość plonów.
- Zboża ozime potrzebują wody, żeby ziarno było duże i pełne. Tak samo kukurydza. Jeśli będzie sucho, wysoka nie urośnie - mówi Waldemar Czapiewski.
Nawadnianie pól nie wchodzi w rachubę, bo to ogromne koszty. W gospodarstwie jest studnia, ale i po niej widać, że jest coraz bardziej sucho.
- Teść w zeszłym roku obniżył pompę o metr, w tym roku już też, ale bardziej się nie da, nie ma wody - opowiada sołtys Chotowej.
Czapiewscy nie tylko hodują krowy i uprawiają rolę. Prowadzą mini-zoo, w którym można zobaczyć zwierzęta gospodarskie, ale też od jakiegoś czasu zajmują się uprawą warzyw na szerszą skalę niż tylko własne potrzeby. Ranczo Muu, które prowadzą, powoli robi się znane z ryneczku dyniowego, który co roku organizują jesienią. Kupić można nie tylko dynie w wielu odmianach, ale także tykwy czy arbuzy. I w tej dziedzinie ich działalności widać piętno, jakie odbija susza. W ubiegłym roku zebrali tylko 4,5 przyczepy warzyw, a liczyli na co najmniej 7, jak w poprzedzającym go sezonie. Rekordowy arbuz z 2023 roku ważył 11 kg, z ubiegłego tylko 6,5 kg.
Waldemar Czapiewski przekonuje, że jakby spojrzeć na radar pogody, Chotowa pod względem opadów jest miejscem wyjątkowym.
- Pada dookoła, a przed nami się ten deszcz zatrzymuje i nie dochodzi – wyjaśnia.
Groźbę suszy niosą ze sobą nie tylko skąpe deszcze, ale także tropikalne upały, które od kilku lat stanowią trudną do zniesienia normę. Waldemar Czapiewski z nostalgią wspomina lata, kiedy temperatury przekraczały 30 stopni C, ale zaledwie przez kilka dni w miesiącu. Teraz skwar potrafi dokuczać nawet przez kilkanaście dni z rzędu.
- Wtedy nawet, jak spadnie deszcz, to ziemia szybko paruje i nie ma mowy o tym, by zdążyła się nawodnić tym opadem - stwierdza gospodarz.
Dla rolnika susza to nie tylko kłopoty z zapewnieniem paszy dla krów, ale konkretne straty finansowe, które przekładają się na działalność całego gospodarstwa.
Waldemar Czapiewski nie chce operować kwotami, ale jako przykład podaje produkcję mleka. W ubiegłym, bardzo suchym roku mleka było o 35 tys. litrów mniej. Biorąc cenę skupu mleka z maja tego roku - 2,2 zł za litr, łatwo policzyć, że straty idą w dziesiątki tysięcy.
- W najlepszych miesiącach dawniej bywało 19 tys. litrów, teraz jak jest 10 tys. to się cieszymy – zapewnia.
O tym, jak cenna dla niego jest każda kropla deszczu, świadczy i to, że stara się żadnej nie zmarnować. Dlatego właśnie szykuje się do wymiany zbiornika na deszczówkę, ten tysiąclitrowy, który ma obecnie, zamierza zastąpić nowym, pięć razy większym, bardziej ekonomicznym. Zdaje sobie sprawę z tego, że długoterminowe prognozy pogody i zapowiedzi zmian klimatu, których już jesteśmy świadkami, dla rolników nie będą korzystne. Trzeba będzie sięgać po coraz to nowe rozwiązania, by stawiać czoło skutkom, jakie niosą ze sobą nowe anomalia pogody, które w naszym klimacie stają się normą.
Deszczu poniżej normy
Sytuacja hydrologiczna do niedawna była naprawdę zła, zwłaszcza w północnej Polsce (pożar w Biebrzanskim PN), głównie ze względu na małą liczbę dni z pokrywą śnieżną w ciągu zimy i niewielkie sumy opadów wczesną wiosną. Po ostatnich majowych deszczach jest tylko trochę lepiej, ale prognozy na lato przewidują sumy opadów poniżej normy, deszcze nawalne głównie pochodzenia burzowego, co przy upalnej pogodzie ponownie może doprowadzić do pogłębienia suszy. W ostatnich latach często zdarzają się okresy suszy, zimą jest mało śniegu, opady zwłaszcza latem są najczęściej przelotne, czasem nawalne, ale to lokalnie. Rok temu mieliśmy powódź, gdzie spadło bardzo dużo deszczu, ale też po okresie suszy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
No zwlaszcza w tym roku brakuje opadów hahah
No zwlaszcza w tym roku brakuje opadów hahah