Reklama

Nie zawsze jest łatwo, ale nawet bolące nogi nie są w stanie ich zniechęcić

W Dębicy działają od około 3,5 roku. Do tej pory o ich działalności było cicho, ale to ma się zmienić.

AirSquad, bo o nich mowa, stworzył rzeszowski tricker Gabriel Myśliwiec. Dzięki temu także dzieci z Dębicy i powiatu mogą trenować akrobatykę.
– W tym momencie dębicka sekcja liczy ok. 150 dzieci, zajęcia odbywają się w Szkole Podstawowej nr 4 i w SP nr 10 – mówi trener Patryk Dębski.
Dodaje, że każdy z trenerów związany jest z akrobatyką od lat. On sam poświęcił się kiedyś temu sportowi, później przyszła kontuzja i przerzucił się na street workout.
– Kiedy doszedłem do pełnej sprawności, to wróciłem do korzeni – mówi.

Oprócz niego w Dębicy trenerami są Gabriela Cichoń, Małgorzata Leżoń oraz Szymon Ostrowski. Jeśli chodzi o grupy treningowe, to brak jest podziału wiekowego.
– Dzielimy bardziej umiejętnościami. Równie dobrze w grupie zaawansowanej może być młodsze dziecko. Główny nacisk kładziemy na rozwój i dostosowujemy grupę
do poziomu dziecka – mówi trener.
Ale AirSquad to też udział w zawodach, często wewnętrznych. 
– Poza Dębicą działamy też w Rzeszowie, Jaśle, Bieczu, czy Strzegocicach i Brzostku – mówi Patryk Dębski.
I organizują turnieje miast. Ale, choć jest to forma rywalizacji, to nie kładą na zawody dużego nacisku.  
– Głównie chodzi nam o to, żeby dzieci się cieszyły, żeby to była ich pasja, chcemy przekazać im to, co my czuliśmy, kiedy robiliśmy to za młodu, żeby to było głęboko w ich serduchu – mówi.

Reklama

Jedną z jego podopiecznych jest 11-letnia Alicja Kozioł, która akrobatykę trenuje od 2-3 lat. 
– Siedziałam w domu, skakałam, robiłam szpagaty, gwiazdy i mama stwierdziła, że mnie zapisze. Wcześniej tańczyłam – mówi mieszkanka Dębicy.
Podkreśla, że dzięki zajęciom może się rozwijać i każdemu poleca właśnie taką formę aktywności. Rok starsza Hania Parat na zajęcia dojeżdża z Podgrodzia. Sport
towarzyszył jej od dziecka. 
– Od dwóch lat jestem w AirSquadzie. Tu jest zawsze ekspresja i adrenalina – podkreśla.
Z kolei 12-letnia Anna Micuła mówi, że nie zawsze jest łatwo, bo w tym sporcie najważniejsza jest głowa. Zwłaszcza, jak trzeba wykonać jakąś skomplikowaną ewolucję. 
– I się boisz czegoś zrobić. Zdarzają się kontuzje, czasem nogi bolą – mówi dziewczynka.
Ale od razu dodaje, że nawet bolące nogi nie są w stanie jej zniechęcić do akrobatyki.

Czytaj także: Nikola Mazur wystąpi w The Voice Kids

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Debica24.pl




Reklama