W drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia rano zmarł były kierownik piłkarskiej drużyny Igloopolu Dębica Jurek Gawiec.
Z klubem powstałym w 1978 roku Jurek Gawiec związany był niemal od początku. Pracę w nim rozpoczął w końcówce lat osiemdziesiątych. Najpierw jako kierownik drużyn juniorskich, a później także tej seniorskiej. Igloopolowi poświęcił niemal całe swoje życie.
Z pracy w nim zrezygnował w lipcu 2019 roku. Powodem były problemy zdrowotne. Zastąpił go wtedy Stanisław Łysek. Ale ksywa Kiero została z Jurkiem Gawcem już na zawsze, bo kiedy przychodził na stadion na mecze biało-niebieskich nikt nie zwracał się do niego inaczej, jak właśnie w ten sposób.
- Był dobrym człowiekiem, zawsze związanym z piłką. Na niego zawsze można było na niego liczyć, uśmiechnięty. Pierwsza drużyna była u niego zawsze na pierwszym miejscu. Nawet jak już przestał być kierownikiem, jeździł z nami na mecze. A ostatnio jak już zdrowie bardzo mu nie dopisywało, to przychodził na te do klubu - wspomina kierownik sekcji piłki nożne Igloopolu Bogusław Mitan.
Bartosz Zołotar, były zawodnik i trener Morsów, podkreśla, że to właśnie za przyczyną Jurka Gawca trafił do Igloopolu. Współpraca pomiędzy nimi układała się zawsze bardzo dobrze.
- Nawet jak już nie było kierownikiem, zawsze nas wspierał, bo przecież był z nami od zawsze. Był naszym najlepszym kumplem. To duża strata dla klubu - stwierdza Bartosz Zołotar.
Jurek Gawiec miał 61 lat. Uroczystości pogrzebowe rozpoczną się w czwartek 30 grudnia o godz. 14:00 mszą św. w kościele Krzyża Św. w Dębicy. Po niej o godz. 15:00 trumna z ciałem złożona zostanie na cmentarzu komunalnym przy ul. Cmentarnej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze