Jedni nazywają do rabacją lub rzezią galicyjską. Inni ludowym powstanie. 19 lutego 1846 roku rozpoczęły się wydarzenia, oznaczające mordy we dworach i setki ofiar.
Masowe wystąpienia chłopów na terenie obecnego powiatu dębickiego były z jednej strony sprowokowane przez władze austriackie, by stłamsić patriotyczny zryw, jakim było Powstanie Krakowskie. Z drugiej był to protest przeciwko uciskowi, jakiemu byli poddawani przez pokolenia przez właścicieli i administratorów dworskich. Powstała nawet teoria, wyznawana powszechnie przez szlachtę, że ona pochodzi od Sarmaty, a chłopi od Chama, co było uzasadnieniem wyzysku.
Niżej zamieszczamy treść hasła Rabacja Galicyjska, jakie za około miesiąc opublikowane zostanie na internetowym portalu Encyklopedia Dębicy.
RABACJA GALICYJSKA 1846
Powstanie chłopskie we wschodniej Małopolsce, centrum wydarzeń znajdowało się na terenie obecnego powiatu dębickiego. Skierowane było przeciwko szlachcie i pańszczyźnie, chłopi opowiadali się za jej zniesieniem. W czasach PRL gloryfikowane, dzisiaj próbuje się winę zrzucić na chłopów, zarzucając im okrucieństwo i wysługiwanie się zaborcy. Często zapomina się, że u jego źródeł znajdowała się nie tylko bieda na wsi, ale też brutalność wiejskich ekonomów, zarządców i samych właścicieli ziemskich. To budziło nienawiść, którą dla swych celów podsycały i wykorzystały władze austriackie. Sama szlachta dzieliła ludzi na sarmatów i chłopów, usprawiedliwiając się, że nędza tych drugich i praca na rzecz pierwszych to coś naturalnego, bo źródłem takich stosunków jest Biblia.
Nie byłoby rabacji galicyjskiej, gdyby władze austriackie nie dowiedziały się o planach wybuchu narodowego powstania - patrz Powstanie Krakowskie. Jego przebieg ściśle powiązany jest z powstaniem chłopskim (rabacja).
Spiskowcy w Galicji przez kilka lat przygotowywali się do narodowego powstania. Liczyli na udział chłopów w tym zrywie, na nich chcieli oprzeć działania zbrojne. Na wieś ruszyli emisariusze, by przekonywać jej mieszkańców do tej idei. Obiecywali, że po wyzwoleniu wprowadzone zostaną oczekiwane przez nich reformy.
Emisariusze powstania narodowego
W Dębicy i okolicy działali m.in. Franciszek Wiesiołowski, Julian Goslar, Edward Dembowski. Mówili o potrzebie uwłaszczenia i twierdzili, że w wolnym kraju zostanie ono szybko wprowadzone w życie. W latach 1843-1846 bywał tu często Julian Goslar, którego matka była klucznicą dworu na Wolicy.1
W Bobrowej zatrzymywał się u Piecucha, który zainicjował we wsi m.in. akcję wstrzemięźliwości od wódki, do której przyłączyło się wielu mieszkańców tej wsi. Goslar napisał w 1845 roku odezwę do chłopów, w której wzywał ich do walki z dworami przeciw pańszczyźnie, także z duchowieństwem, które wspiera dwory i z zaborcą o wyzwolenie narodowe. Kolportował i propagował jej treść w okolicy Dębicy i Pilzna, także w obu miastach.2
Nie było to łatwe także dlatego, że jak pokazały późniejsze wydarzenia, chłopi nie czuli się jeszcze Polakami. Polakami nazywali szlachtę. Szlachta zresztą najczęściej także za Polaków uznawała tylko sarmatów, czyli siebie.
Na dodatek odezwa i działalność Goslara, hasła o zniesieniu pańszczyzny, odstręczały konserwatywną część szlachty, czyli jej większość, od ruchu narodowowyzwoleńczego. Tym bardziej, że warunkiem przystąpienia do powstania było zniesienie pańszczyzny we własnych włościach. Spiskowcy nie byli więc popularni.
W 1845 roku działał też na tym terenie Edward Dembowski, mieszkający u Eustachego Wojnarowskiego w pobliskiej Nockowej. Potem aktywny był Leon Czechowski, wyznaczony do roli emisariusza przez Franciszka Wiesiołowskiego, współorganizatora powstania. Szczególnie mocno zaangażowali się w propagowanie jego idei m.in. ks. Bereźnicki ze Zwiernika, mieszczanin Józef Kapuściński z Pilzna, Ankwiczowie z Machowej - ich dwór był miejscem spotkań powstańców w 1845 roku.3
Akcja Breinla von Wallersteina
O planach powstańców dowiedziały się władze zaborcze. Austriacy obawiali się zwłaszcza tego, że chłopi, którym spiskowcy obiecywali zniesienie pańszczyzny, masowo wystąpią przeciwko zaborcy i przyłączą się do powstania. Powstał plan kontrakcji - pozyskania wsi i skierowanie jej niezadowolenia przeciw dworom i przeciw powstańcom. Nie było to trudne zważywszy na nienawiść chłopów do szlachty, wynikającą z poddańczych więzów i poniżającego ich traktowania przez właścicieli majątków i ich pracowników.
To prezydent władz guberni Krieg von Hochfelden inspirował wykorzystanie chłopów do rozprawienia się z powstaniem.4
Zalecenia te najgorliwiej zaczął wprowadzać w życie starosta tarnowski Józef Breinl von Wallestern. Buntował wieś przeciw dworom pogłoskami, że panowie chcą bronić pańszczyzny, że będą mordować chłopów, którzy walczą o jej zniesienie, że w tym celu będą zatruwali wodę w studniach.
Breinl zachęcał do oporu i wystąpień zbrojnych przeciw szlachcie. Jego celem było stłumienie powstania w zarodku, zanim wybuchnie.
3 grudnia 1845 starosta Breinl wydaje zarządzenie o utworzeniu straży chłopskich. Mają pilnować spokoju na wsi, a w szczególności, by zamętu nie wszczynali emisariusze powstania. Za ich schwytanie i wydanie władzom obiecywano nagrody. Także za martwych spiskowców.
Straże szybko powstają we wszystkich wsiach w rejonie Dębicy. Szerzą się donosy, bo władze chcą wiedzieć, co sie dzieje na wsi i we dworach. W styczniu 1846 roku chłopi z Chotowej i Słupi donoszą do burmistrza Markla w Pilźnie, że hr. Dominik Rey z Przyborowia prowadzi werbunek do powstańczego wojska.5
Prawdopodobnie wtedy przypieczętowany został jego los.
Działania te zostały przez Austriaków wzmożone, gdy utworzony w grudniu 1845 roku w Krakowie Rząd Narodowy ogłosił plan uwłaszczenia i zniesienia pańszczyzny. Austriacy wygrali tę propagandową bitwę o poparcie na wsi. Przeważyła wiara w zapewnienia o dobrym cesarzu, który chronił wieś przed dworem, przed panami, przed Polakami. Ba, mnożyły się pogłoski, że cesarz zniósł pańszczyznę, ale właściciele ziemscy ukrywają to przed chłopami.6
Antyszlacheckie wrzenie na wsi rosło każdego dnia, wielu właścicieli dworów wyjechało pod koniec stycznia 1846 roku do większych miast. Nie wszyscy. Niektórzy wierzyli, że w razie potrzeby zdołają się obronić, inni nie wierzyli, że chłopi wystąpią przeciw nim. Dominik Rey w Przyborowiu nawet wezwał wójtów na naradę, a ci uspokajali go, że ze strony chłopów nic nie grozi jemu i jego rodzinie.
Sytuacja stała się tak napięta, że same władze austriackie przestraszyły się chłopskiego zrywu. Ale procesu, który same wszczęły, nie udało się już zatrzymać mimo zaleceń o uspokojeniu sytuacji, płynących ze Lwowa ze strony szefa władz guberni Kriega von Hochfeldena.
Przywódcą chłopskiego zrywu na południe od Pilzna i Dębicy zostaje Jakub Szela ze Smarżowej.
Jego wpływy rozciągają się na cały powiat, w rejon Dębicy przysyłał swego syna Stanisława z wytycznymi. Wzywał też wójtów z poddębickich wsi na narady do siebie do Smarżowej. Posłuch na wsiach na północ od Dębicy i Pilzna miał równie radykalny w działaniach wójt Lisiej Góry Stelmach, będący jak Szela, pod silnym wpływem starosty Brienla.7
Noc z 18 na 19 lutego - śmierć burmistrza Markla
Także powstańcy nie wstrzymali działań. W powiecie tarnowskim zaczęli zbierać się 18 lutego 1846 roku; taką decyzję podjął dowódca okręgu Leon Czechowski. Punktami koncentracji sił spiskowców miały być m.in. Zassów, Pilzno i Zagórze. Idący od Wojsławia przez Różę, 40-osobowy oddział Franciszka Wiesiołowskiego zatrzymał się w Jastrząbce Starej. Na wsi już wrzało, ale nie doszło tu do starcia. Jednak, gdy Wiesiołowski ze swymi ludźmi dotarli w rejon Lisiej Góry, zostali okrążeni i rozbrojeni przez chłopów. Przekazani wojskom austriackim trafili do cel.
Powstańcy, dowodzeni przez miejskiego kancelistę Józefa Kapuścińskiego, zebrali się w Pilźnie w nocy z 18 na 19 lutego 1846 roku. Zanim wyruszyli na miejsce koncentracji w Lisiej Górze, postanowili rozprawić się z burmistrzem Marklem. Wiedzieli, że gorliwie wykonuje polecenia starosty Breinla, że podburza chłopów, że namawia ich nie tylko do rabunków, ale i do mordów. Że za nie płaci.
Dorwali Markla w domu, stojącym nieopodal Rynku, przy trakcie do Dębicy. Burmistrz zginął w ogrodzie, gdzie uciekł przez okno, przebity dzidą Góreckiego na rozkaz Kapuścińskiego.
Spiskowcy czym prędzej pocztylionem wyruszyli na miejsce zbiórki; w tej grupie Józef Kapuściński, Jan Winiarski, Leon Szumieński, Józef Siekierski, Szymon Górecki. Ale wpadli w ręce chłopów zanim dotarli do Lisiej Góry, zamordowany został m.in. Metody Janikowski. Reszta przekazana została wojsku.8
Na wieść o tym chłopi z okolicznych wsi zajęli Pilzno. Wyszli z niego dopiero na zlecenie władz z Tarnowa, że mają bronić swoich wsi, a miasta mieszczanie.9
Czwartek 19 lutego - mordów dzień pierwszy
Tej samej nocy, z 18 na 19 lutego chłopi napadają na dwory w Wiewiórce (12 ofiar śmiertelnych, głównie oficjaliści). W Głowaczowej ginie 5 osób, w tym właściciel Wolski z żoną, służący, rządca oraz Marcin Żurowski, właściciel Żyrakowa. W Jastrząbce Starej zabito 9 ludzi.
Jakub Szela na południu zaatakował w czwartek 19 lutego, napadając na dwory w Słotowej (1 ofiara), w Strzegocicach (2), Jaworzu (2).10
Tego dnia napady nie ominęły dworów w Machowej (4 ofiary), Żdżarach (5), Przyborowiu (2), Czarnej (1), Grabinach (1), Jaźwinach, Jastrząbce Starej, Roży (1), Przerytym Borze (1), Latoszynie (2), Górze Motycznej (2), Woli Żyrakowskiej (2).11
W Straszęcinie zabity zostaje chłop Maciej Łakomy z Góry Motycznej, prawdopodobnie za odmowę udziału w napadach, co uznane zostało za sprzyjanie panom.12
W sumie w Straszęcinie i okolicznych miejscowościach zabito także ekonoma z Grabin Juliana Hupczyca, pisarza gorzelnianego z Woli Żyrakowskiej Jakuba Janowskiego, pisarza ze Słupia Józefa Zontowskiego, ekonoma z Przyborowia Jana Zontowskiego, mandatariusza z Machowej Jaworskiego, leśniczego z Głowaczowej i nieznaną pokojówkę.13
W Zassowie i okolicach zabito 18 osób, głównie oficjalistów i ekonomów dworskich, także organistę Wojciecha Kularskiego, nadleśniczego Karola Hasslera, nauczyciela Józefa Kleka. Stało się to w odwecie po tym, jak ktoś z panów, którzy zatrzymali się w karczmie w Róży, zastrzelił chłopa. Niewykluczone, że w samoobronie.14
Bandy chłopskie liczyły czasem po 300-500 osób, właściciele dworów nie byli w stanie się obronić przed taką grupą ludzi, mimo iż ci operowali głównie kosami i cepami.
W rozbojach i napadach brała też udział biedota miejska z Pilzna i Dębicy. W Dębicy wystąpiła ona także przeciw Żydom. Grabiono sklepy, warsztaty rzemieślnicze, ale też domy.
Jak pisała ówczesna Gazeta Krakowska, Dębica była pełna chłopstwa, że przecisnąć między nimi było się trudno.15
Nie obyło się bez ofiar, w samej Dębicy zginęło 10 osób, kolejne 2 na Wolicy. Zabici zostali także właściciele majątków w Gawrzyłowej i w Kawęczynie.16
Dramat Reyów z Przyborowia
W Przyborowie Reyów o niebezpieczeństwie ostrzegł ks. Andrzej Mikiewicz, proboszcz ze Straszęcina. Ale hrabia Dominik Rey nie bardzo w te doniesienia wierzył. Tym bardziej, że gdy zebrał wójtów okolicznych wsi, ci zapewniali go, że nic złego się nie dzieje.
Zmienił zdanie, gdy ks. Mikiewicz przyniósł wiadomość, że chłopi napadli na dwór w Głowaczowej. Właściciel Wolski próbował się bronić, otwierając ogień przez okno, ale gdy zastrzelona została jego żona, a napór chłopów wzrastał, uciekł przez okno do lasu. Tam został dorwany i zabity.
Reyowi doradzano, by pojechał do siedziby rodowej w Przecławiu, gdzie w zamku łatwiej byłoby się bronić. Ale dowiedział się, że w Dębicy stacjonuje oficer austriacki z kilkoma żołnierzami i pod jego ochronę postanowił udać się z rodziną. Ten oficer przyjechał nawet do Przyborowa i radził, by przez Dębicę rodzina Reyów udała się w stronę Lwowa. Dowodził, że im dalej na wschód, tym sytuacja jest spokojniejsza.
W drogę wyruszyli Dominik Rey i jego żona, ich czworo dzieci: roczny Bolesław, Stanisław, Mieczysław i ich siostra, teściowa Tekla Ankwicz, pani Sulimierska (guwernantka); powoził Francuz Goydany.
Wyjechali niemal w ostatniej chwili, bo jeszcze tego samego dnia chłopi pojawili się we dworze. Rządca Ziółkowski zdołał się ukryć przed nimi, ale został wydany przez służącą. Zginęły tu 2 osoby.
Tymczasem Reyowie zatrzymali się na chwilę u właściciela Latoszyna - Alojzego Morskiego. Ten twierdził, że w okolicy jest spokojnie. Ruszyli więc dalej na wschód głównym traktem. Już na gościńcu dopadła ich grupa chłopów, która wybiegła z karczmy. Dominik Rey powalił pięściami na ziemię dwóch z napastników, udało mu się odjechać bryczką z żoną, matką Teklą i dwojgiem najmłodszych dzieci. Zatrzymali się w Dębicy, w karczmie Langera we wschodniej części Rynku.
Drugi powóz, z Francuzem i p. Sulimierską, a także starszymi braćmi Stanisławem i Mieczysławem, chłopi doprowadzili do karczmy w Latoszynie. Najpierw zabity cepami i widłami został Francuz Goydany.17
Nie wiadomo, co stało się z panią Sulimierską.
Dominik Rey przysłał z Dębicy posłańców w ofertą wykupienia synów. Chłopi na to nie przystali. Wysłali przez gońca zapytanie o to, co robić, do magistratu w Pilźnie.
Zanim nadeszła odpowiedź, wybrali się z karczmy do dworu w Latoszynie, gdzie zamordowane zostały dwie osoby, w tym hr. Alojzy Morski. Ten być może broniłby się dłużej, gdyby nie wystąpiła przeciw niemu służba, czego pewnie się nie spodziewał.18
W Latoszynie bandą kierował Olechowski z Podgrodzia19, ale tu, w Podgrodziu i Parkoszu działali też chłopi z Grabin i Przyborowia. Bandy te nie zatrzymywały się w jednym miejscu. Po złupieniu i mordach w jednym dworze, szły do sąsiedniej wsi.
Zanim Dominik Rey dostał w Dębicy odpowiedź w sprawie synów, został pojmany przez chłopów i wzburzonych mieszczan. Ponoć napuścił ich na niego austriacki oficer; nie jest wykluczone, że działał na rozkaz władz, które rękami chłopów chciały się pozbyć powstańców. A Rey z pewnością został uznany za jednego z nich po doniesieniu do Markla w Pilźnie, że prowadzi nabór do powstańczych oddziałów.
Tłum zmasakrował ciało właściciela Przyborowia pod mostem; wszyscy byli pewni, że nie żyje.20
Jednak Dominik Rey odzyskał przytomność, udało mu się przedostać i ukryć w domu Żyda Grossera, dworskiego lekarza z Przyborowia. Mieczysław Rey w Pamiętniku pisze, że Grosser pożyczył od ojca 300 dukatów. Teraz, prawdopodobnie chcąc pozbyć się dłużnika, wydał go pospólstwu. Chłopi dobili hrabiego w łóżku, jeden z nich przebił ciało widłami, by tym razem mieć pewność, że nie żyje.21
Dzień później, 20 lutego z rana, do Latoszyna dotarło polecenie od władz z Pilzna, by braci Reyów odwieść do matki w Dębicy. Tak się stało.22
Piątek 20 lutego - pogromów dzień drugi
W ciągu dnia zanotowano napady na dwory w Dobrkowie (8 zabitych), Parkoszu (3), Siedliskach (10), Smarżowej (2). Na wschód od Dębicy splądrowano dwory w Lubzinie i Pustyni, ale tu obyło się bez ofiar. Chłopi napadli także na dwory w Bobrowej, Nagoszynie (7 zabitych), Korzeniowie (1), Mokrem, Zwierniku (2), Łękach Dolnych (3), Pilźnie (8), Słotowej (1), Strzegocicach (2), Bielowach (2), Jaworzu (2), Dobrkowie (8), Parkoszu (3), Gumniskach (3), Braciejowej (2), Gorzejowej (6), Siedliskach (10), Grudnej (2), Głobikowej (2).23
Stanisław Bogusz, właściciel Siedlisk, dzień wcześniej wyruszył na zbiórkę powstańców. Schwytany został w Jaworzu, pobity w Pilźnie, zabity 20 lutego w Machowej, gdy odwożony był przez chłopów do więzienia w Tarnowie.24
W Bobrowej ludność przystąpiła do rabacji na wieść, że zbliżają się Poloki, że będą mordować chłopów, a kobietom obcinać piersi.25
Jak w całej Galicji, i tu chłopi nie czuli się wtedy Polakami. Polakami nazywali szlachtę i dworskich urzędników, Polacy to byli wtedy wrogowie. Pytanie, kto ponosi odpowiedzialność za ten brak poczucia narodowej przynależności i za poniżanie chłopów, zadawane jest dziś coraz częściej? Czy nie sama szlachta, która mimo iż świat od dawna się zmieniał nie robiła nic, by chłopów edukować i polepszać ich los?
W Dobrkowie przebity widłami ginie właściciel wsi Józef Bobrownicki, cepami chłopi zabili jego teściową Morską i dwóch oficjalistów. Zginął też w tej wsi wikary Franciszek Golecki.26
Chłopi i miejska biedota napadają na dwór Raczyńskich na Poddębach w Dębicy. Zabici zostali urzędnicy klucza ziemskiego Dębica: justyccjariusz - rozstrzygający drobne sprawy karne i cywilne, mandatariusz – urzędnik policyjno-sądowy, ekonom, rządca, leśniczy i muzykant.27
W Siedliskach napadem na dwór znienawidzonych Boguszów dowodzi sam Jakub Szela. Od ciosu siekierą, zadanego przez wójta Gorzejowej Górzana, ginie senior rodu - Stanisław Bogusz. Jego syn Wiktor Bogusz zabity został w Kamienicy, drugi syn - Stanisław w Jaworzu (pisałem o tym wyżej). W Siedliskach chłopi mordują wnuka Stanisława (syna Stanisława), 13-letniego Włodzimierza Bogusza oraz mandatariusza Kalitę, pisarza Bielińskiego i rządcę Stradomskiego.
W Parkoszu tego samego dnia chłopi zabili dzierżawcę Jerzego Nowaka i dwóch oficjalistów.28
Sobota 21 lutego - dzień trzeci
Trwają dalsze pogromy. Chłopi napadają na dwory, grabią i zabijają w Głobikowej (2 ofiary), Brzezinach (10), Małej (2), Niedźwiadzie (3), Wielopolu (9), Łączkach Kucharskich (11), Broniszowie (2), Nawsiu (3).29
Konstantego Słotwińskiego z Głobikowej przed napadem i śmiercią nie uchroniło nawet to, że od lat opowiadał się za reformami na wsi. Jego stosunek do chłopów, własnych poddanych, był wyjątkowo przyjazny. Ale mord na nim był prawdopodobnie inspirowany przez władze, które wcześniej Słotwińskiego więziły za niepodległościową działalność. Także teraz starosta Breinl uznał go prawdopodobnie za groźnego przeciwnika, którego łatwo się było pozbyć rękami chłopów.
Właściciela Głobikowej zabił własny pracownik leśny Polański. Synowie Konstantego, bracia Ludwik i Henryk Słotwińscy cudem ocaleli. Ukryci zostali przez kucharkę w komórce przy kuchni i przykryci kocami, gdy mordowano ich ojca. Potem zostali schwytani, ale salwowali się ucieczką.30
Spokojna Zawada
Nie wszędzie agitacja władz austriackich, bieda i chęć zniesienia pańszczyzny skończyły się rzezią. Wyjątkiem stała się Zawada.
Jerzy Fierich pisze, opierając się na wspomnieniach mieszkańców31, że i tu przyjechał delegat władz informując, że cesarz zezwolił mordować panów i łupić dwory. Zapewniał, że w rejonie Pilzna chłopi rozprawili się ze wszystkimi panami, za co zostali wynagrodzeni. Zachęcał do tego samego w Zawadzie.
Chłopi zrobili naradę w karczmie. I nie zgodzili się na przystąpienie do rabacji. Więcej, postanowili nie dopuścić chłopów z innych wsi do rabunków i mordów w majątku Raczyńskich w swej wsi. Czy dlatego, że on i jego administratorzy mniej brutalnie traktowali poddanych. To raczej wątpliwe. Atanazy Raczyński wcale nie opowiadał się za zniesieniem lub złagodzeniem pańszczyzny.
Najbardziej prawdopodobne wydaje się, że do Zawady przyjechał delegat władz, ale po to, by zapewnić we wsi spokój. A chłopi słuchali rozkazów płynących z urzędów. Czemu Austriacy mieli dbać o interesy Atanazego Raczyńskiego? Bo ten pochodzący z Wielkopolski ziemianin, władający majątkiem w Zawadzie, po ślubie z Anną z Radziwiłów po prostu stał się wiernym poddanym cesarza Prus. Sam siebie uznawał za Niemca, został ważnym urzędnikiem cesarskim, ambasadorem Prus na innych europejskich dworach. Nie tylko nie wspierał dążeń do odzyskania przez Polskę niepodległości, ale się temu przeciwstawiał. Austriacy nie mieli powodów, by się go obawiać, więcej, zależało im na takiej właśnie postawie szlachty. W tym raczej należy szukać kurateli władz i przyczyn tego, że Zawadę ominęły chłopskie wystąpienia.
Upadek powstania i rabacji
W niedzielę 22 lutego ukazuje się obwieszczenie tarnowskiego starosty Breinla o dalszym zakazie zabijania szlachty. Ale zezwala on na rabowanie dworów jeszcze przez dwa dni.32
Ostatnie napady zanotowano tego dnia na zachód od Dębicy, w Nockowej (1 ofiara) i Wiercanach (2).33
W poniedziałek 23 lutego przez Dębicę przejeżdża arcyksiążę Ferdynad d’Este, gubernator Galicji. Zwrócił uwagę na tłumy, ubrane w futra i czapki, zrabowane w okolicznych dworach.34
Rodzina Reyów, dzięki pomocy austriackiego pułkownika Benedeka, który ze swoim oddziałem zatrzymał się w Dębicy, bezpiecznie odjeżdża tego samego dnia kurierem pocztowym do Lwowa. Tam otrzymuje informację, że doszło do pomyłki, bo chłopi otrzymali rozkaz zabicia Władysława Reya, jednego z dowódców powstania, a nie Dominika Reya.35
Oznacza to, że morderstwo właściciela Przyborowia nie było wynikiem spontanicznego działania chłopów, ale zostało zaplanowane i zlecone przez zaborcę. Wykonane przez ludzi, którzy ślepo słuchali rozkazów władzy. Czy jednak doszło do pomyłki? Raczej nie. Wszak jeszcze w grudniu 1845 roku tarnowski starosta Breinl, który był głównym inspiratorem podburzania chłopów i ich wystąpień przeciw szlachcie, został poinformowany, że Dominik Rey prowadzi nabór ochotników do powstania. Niewykluczone, że to miał być i został ofiarą misternie zaplanowanego morderstwa.
Zaś pogłoski o pomyłce, szerzone we Lwowie, znowu mogły być celowym działaniem władz gubernialnych, chcących przed wdową i rodziną ukryć prawdziwe przyczyny śmierci Dominika Reya. Austriacy bowiem po tym, jak chłopi przestali im być potrzebni, chcieli naprawić swoje relacje ze szlachtą.
Po 24 lutego zaczął obowiązywać zakaz nie tylko mordowania, ale też grabieży we dworach. Władze austriackie i ich armia zaczęły poskramiać dalsze zapędy chłopów, sytuacja zaczęła się uspokajać. Choć bandy chłopskie nadal kontrolowały wsie.
4 marca 1846 roku upada Powstanie Krakowskie. Austriacy nie mają już powodów, by utrzymywać wrzenie na wsi, więc zaczęli bardziej energicznie zaprowadzać na niej porządek. Tam, gdzie zamieszki nie gasły, interweniowały oddziały wojskowe.
Najdłużej do domów nie chcieli wrócić chłopi z rejonu Pilzna, Dębicy i Pustkowa. Do starć z wojskiem doszło w Wiewiórce, Róży i Jastrząbce.36
Rozruchy, z każdym dniem coraz słabsze, ustały całkowicie pod koniec marca 1846 roku. Żadne postulaty chłopów nie zostały wtedy przez zaborcę zrealizowane. Rabacja zakończyła się porażką wsi, pozostały jedynie wspomnienia o krwawych rzeziach we dworach. W sumie zniszczonych zostało około 90 dworów, niemal wszystkie w rejonie Dębicy; zginęło około 200 osób.
Szubienica i złoty krzyż
Józef Kapuściński, przywódca powstańców z Pilzna, schwytany w Lisiej Górze, został skazany na karę śmierci i powieszony we Lwowie 31 lipca 1847 roku. Sądzony wraz z nim Szymon Górecki nie miał jeszcze 20 lat, dlatego skazany został na dożywotnie więzienie.37 Jakub Szela 5 sierpnia 1846 roku otrzymał w Tarnowie złoty medal dla zasłużonych.38 Osiadł potem we wsi Sołce na Bukowinie, gdzie otrzymał od rządu 30-morgowe gospodarstwo rolne. Pańszczyzna w Galicji zniesiona została w 1848 roku.
1 Edmund Galas, Stosunki społeczno-gospodarcze i walki klasowe na wsi dębickiej w okresie od rozbiorów Polski o uwłaszczenia chłopów, Rocznik Dębicki, tom 2, Dębica 1971, str. 71
2 Tamże, str. 72
3 Tamże, str. 75
4 Karol Szczeklik, Pilzno i Pilźnianie, Dębica 1911, str. 79.
5 Edmund Galas..., str. 85
6 Tamże, str. 81
7 Tamże, str. 87
8 Tamże, str. 79)
9 Karol Szczeklik..., str. 80
10 Edmund Galas..., str. 88
11 Tamże, str. 103, 104
12 Tamże, str. 95
13 Jerzy Fierich, Przeszłość wsi powiatu ropczyckiego w ustach ich mieszkańców, Ropczyce 1936, str. 36
14 Tamże
15 Marian Morawczyński, Rzeź 1846, Tarnów 1992, str. 96
16 Antoni Stańko, Eugeniusz Skowron, Dębica w Karpackiej Brygadzie Legionów, Dębica 2004, str. 42
17 Pamiętnik Mieczysława hr. Reya, w: Antoni Stańko, Eugeniusz Skowron, Dębica w Karpackiej Brygadzie Legionów, str. 48
18 Edmund Galas..., str. 96
19 Tamże, str. 93
20 Pamiętnik Mieczysława hr. Reya..., str. 49
21 Tamże, str. 51
22 Tamże
23 Edmund Galas..., str. 104, 105
24 Tamże, str. 89
25 Jerzy Fierich..., str. 33
26 Karol Szczeklik..., str. 83
27 Marian Morawczyński, str. 96
28 Karol Szczeklik, str. 83
29 Edmund Galas..., str. 105, 106
30 Karol Szczeklik..., str. 84
31 Jerzy Fierich..., str. 33
32 Pamiętnik Mieczysława hr. Reya..., str. 52
33 Edmund Galas..., str. 106
34 Władysław Ćwik, W dobie przedautonomicznej, w: Dębica, Zarys dziejów miasta i regionu, Kraków 1995, str. 193
35 Pamiętnik Mieczysława hr. Reya..., str. 52
36 Ziemia Dębicka, Kraków 1969, str. 34
37Karol Szczeklik..., str. 82
38 Tamże, str. 84
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Fajnie się tak wkleja i nie patrzy jaki jest efekt. A tu akurat indeks górny poszedł się paść... W dopisanym nagłówku typowa dla OL "literówka". :-)
Chłop potęgą jest i basta!
Nie! Tak nie było! My so narodofce!
Fajnie się tak wkleja i nie patrzy jaki jest efekt. A tu akurat indeks górny poszedł się paść... W dopisanym nagłówku typowa dla OL "literówka". :-)
Chłop potęgą jest i basta!
Nie! Tak nie było! My so narodofce!