Najpierw łupem złodziei padło poszycie dachowe, teraz kapliczka ucierpiała z powodu wandali. Sprawcy pozostają nieznani, policja umorzyła już postępowanie w sprawie kradzieży.
Wydaje się, że kapliczka przy ulicy Leśnej, odnowiona dzięki staraniom byłego radnego miejskiego Andrzeja Hochołowskiego, ma ostatnio złą passę. Obiekt sakralny popularny wśród okolicznych mieszkańców już dwukrotnie w tym roku znalazł się na celowniku przestępców i wandali.
W styczniu, kiedy stopniał śnieg zalegający na dachu kapliczki, okazało się, że zniknęło poszycie dachowe wykonane z miedzi. Dach ozdobiony był charakterystyczną wieżyczką z krzyżem. Złodzieje musieli się sporo natrudzić, żeby ściągnąć blachę z wysoka. Potrzebna była im co najmniej drabina, a zdemontowany dach musieli załadować na pakę dużego samochodu. Na pewno się spieszyli, bo kapliczka usytuowana jest na osiedlu domów jednorodzinnych, dodatkowo na oświetlonym fragmencie terenu.
Wezwana na miejsce policja wszczęła postępowanie w tej sprawie. Prawdopodobnie blacha została skradziona, by trafić na skup złomu.
Dach tymczasowo zabezpieczony został folia ochronną.
Dziś jeden z Czytelników mieszkający po sąsiedzku powiadomił nas o kolejnej dewastacji obiektu. Tym razem niepołączonej z kradzieżą, a z aktem wandalizmu. Zbita została jedna z szyb w drzwiach. Wandale wrzucili przez nią butelkę, która roztrzaskała się wewnątrz. Na szczęście nie trafiła w figurkę, znajdująca się wewnątrz.
- Ja nie wiem, co to komu przeszkadza? Jeden dba, pali świeczki, drugi przyjdzie i zniszczy bezmyślnie, żeby tylko zniszczyć - mówi nasz Czytelnik.
Dewastacja została zgłoszona Straży Miejskiej. Tymczasem policja umorzyła już postępowanie w sprawie kradzieży blachy z dachu.
- Nagranie z monitoringu nie pozwala na ustalenie sprawcy - mówi rzecznik podkom. Jacek Batror.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze