Reklama

Na ścianach w kotłowni wisi Bruce Lee i obrazki z gum Turbo (ZDJĘCIA)


Kolekcja Janusza Dykla zajmuje całe to pomieszczenie. Obrazki z samochodami wiszą nawet na suficie.


Po raz pierwszy spotykamy się w Szkole Podstawowej nr 9 podczas obchodów Dnia Dziecka. Impreza utrzymana jest w klimacie lat osiemdziesiątych, więc kolekcja Janusza Dykla świetnie się w niego wpisuje. Już tam umawiamy się, że go odwiedzę, by zobaczyć wszystkie zbiory, nie tylko to co udało mu się przynieść do szkoły.

Kiedy podjeżdżam pod jego dom kolekcjoner wita mnie w drzwiach garażu i już po chwili prowadzi do sąsiadującej z tym pomieszczeniem kotłowni. Jeszcze zanim przekroczę jej próg na ścianie dostrzegam kilka plakatów, z których spogląda Bruce Lee, gwiazda kina walki i idol z dzieciństwa, którego podobiznami mieliśmy wyklejone ściany. Pod warunkiem oczywiście, że komuś udało się dorwać gazetę z plakatem lub wygrać na strzelnicy czarno-białą fotkę.

Reklama

Z Januszem Dyklem jesteśmy prawie w tym samym wieku, co oznacza, że dorastaliśmy w otoczeniu tych samych gadżetów, muzyki, filmów i gier. Kiedy więc otwiera drzwi kotłowni wiem już, że znów jestem w latach osiemdziesiątych, w radiu puszczają właśnie The Neverending story, wyśpiewywane przez Limahla, a na biurku obok szklanki z Ptysiem leży najnowszy numer Świata Młodych.

Pomieszczenie, które grzechem wręcz jest nazywanie kotłownią, od podłogi aż po sufit wypełnione jest gadżetami z lat osiemdziesiątych i początku dziewięćdziesiątych. Przede wszystkim tymi, które były wtedy kolekcjonowane przez dzieci, ale nie tylko, bo na półkach znaleźć też można szary papier toaletowy z epoki, vibovit, mydła Kajtek, czy Jacek i Agatka. Są też pachnące chińskie gumki do mazania, kredki z misiem, stare gry, a nawet szklanki z roznegliżowanymi paniami.

Reklama

- Wszystko zaczęło się jakieś 10 lat temu od komputera Amiga i starych gier, w które zachciało mi się pograć - wspomina mężczyzna, wskazując na stanowisko komputerowe w kącie pomieszczenia.

A potem już poszło. Kolekcji nie budował na gadżetach, które przechowywał przez lata, ale wyłącznie na wspomnieniach. Na początku lat dziewięćdziesiątych nie było chyba chłopaka, który nie zbierał obrazków z gum Turbo. Janusz Dykiel również, więc kiedy postanowił wrócić do lat młodzieńczych w jego zbiorach nie mogło zabraknąć i ich. Dziś znaleźć je można na ścianach i na sufi cie. Wśród nich dobre oko wypatrzy także naklejki, które dokładano do innych gum z tamtego okresu. A w nich bohaterów tak kultowych wtedy seriali jak: Słoneczny patrol, Policjanci z Miami, Beverly Hills 90210, a nawet Dynastia.

Reklama

Wszystkie te rzeczy kolekcjoner wypatrzył w serwisach aukcyjnych, czy na grupach, na których zbieracze chwalą się swoimi kolekcjami.

- Trochę pieniędzy tu jest. Myślę, że na samochód by starczyło - śmieje się patrząc na zbiory, którym poświęcił ostatnią dekadę.

Co najtrudniej było zdobyć? Ciężko było z visolvitem, czyli popularnym na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych preparatem witaminowym, który teoretycznie należało rozpuścić w wodzie, ale dzieci wolały wysypywać go bezpośrednio na język. W końcu jednak znalazł kobietę, która miała kilka jego opakowań. Najdłużej jednak polował na oryginalnie zapakowany wafelek Koukou Roukou, który szczególną sławę zyskał dzięki reklamie telewizyjnej, z której piosenkę wszyscy wtedy śpiewali.

Reklama

Kiedy pytam Janusza Dykla o co jeszcze chciałby wzbogacić swoją kolekcję, ten chwilę się rozgląda, by stwierdzić w końcu, że chyba już o nic, bo w jego domowym muzeum brakuje miejsca. Wystarczy jednak chwila rozmowy i wspomnienie czasu spędzonego przy projektorze Ania i bajkach wyświetlanych z klisz, by zaczął zastanawiać się, gdzie zamontować ekran do ich wyświetlania. Nie jest powiedziane więc, że kiedy następnym razem odwiedzę kolekcjonera z Nagawczyny nie zastanę jego synów wpatrujących się w ekran, na którym zmieniać się będą kolorowe obrazki sprzed lat.

Przeczytaj również: Te obrazy żony generała nie były prezentowane na żadnej wystawie (ZDJĘCIA)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Debica24.pl




Reklama