Zbigniew Dobrowolski o remont ul. Mościckiego upomina się od lat. Niestety, jak twierdzi, bez skutku.
- Nawet się nikomu nie chce tu przyjechać, żeby dziury po zimie pokleić, a co dopiero mówić o remoncie - narzeka.
Tłumaczy, że odkąd naciska na urząd w tej w sprawie, a robi to, również za naszym pośrednictwem od blisko siedmiu lat, to wciąż jest zbywany. Rządzący jedynie obiecują, że wyremontują w końcu ulicę, przy której mieszka, ale nic takiego się nie dzieje.
- Najpierw burmistrz Szewczyk obiecywał. W tamtym roku znowu był Sieradzki i to samo, że jak kolej skończy swoje remonty, to miasto zacznie. I co? I nic. Teraz to by pewnie było, że jak się pandemia skończy - mówi mieszkaniec Mościckiego.
Mężczyzna dziwi się, że nikt jeszcze nie obciążył miasta za naprawę samochodu uszkodzonego na tej drodze pełnej dziur i wybojów.
Wiceburmistrz Jerzy Sieradzki twierdzi, że miasto już w sierpniu złożyło wniosek o dofinansowanie remontu ulic w tej części miasta. Nie tylko Mościckiego, ale i Metalowców. Wraz z odcinkami, które już zostały odnowione stworzą ciąg od ul. Świętosława, przez Mościckiego, do Metalowców i Sandomierskiej.
- To jest ogromna inwestycja, bo tam nie tylko trzeba zrobić drogi, ale też mostek, chodniki, ścieżki rowerowe, ale nawet pompownie wody deszczowej, co wiąże się z budową zbiornika podziemnego - tłumaczy wiceburmistrz dodając, że jej koszt to około 15 mln zł.
Dofinansowanie z Funduszu Dróg Samorządowych, o które miasto się stara, może wynieść 7,5 mln zł. Jeśli uda się je zdobyć (urzędnicy czekają na odpowiedź z ministerstwa) to przebudowa rozpocznie się w tym roku, a skończy w 2023.
Przeczytaj również: W miejscu fontanny mógłby powstać mini skatepark