Jeszcze na kwadrans przed mszą św. i poświęceniem koni w Gumniskach Kopalinach wydawało się, że wydarzenie to się nie odbędzie. Pojedynczy mieszkańcy okolicznych domów zmierzali na wzgórze do kapliczki MB w rzęsistym deszczu, ale jedyny konny wóz akurat zmierzał w odwrotną stronę. Okazało się, że to było tylko przegrupowanie.
Z każdą minutą i od strony Gumnisk i od strony Stasiówki zaczęły przybywać nowe konne zaprzęgi i jeźdźcy wierzchem. Na jednym z nich grający skocznie po drodze zespół Akord ze Stobiernej. Kamil Jezioro na swojej klaczy Kai przyjechał przez Grabówkę z Gołęczyny. Najwięcej gospodarzy przybyło jednak z Gumnisk i Braciejowej.
- Jestem hodowcą koni, lubię pracę na roli, także pracę przy tych koniach - mówił nam pan Damian z Gumnisk.
- Jest więcej niż w tamtym roku, więcej widzę koni, jest więcej powozów - cieszył się ks. Bogusław Sobusiak, proboszcz parafii w Gumniskach, który wraz z sołtysem gumnisk Krzysztofem Tarczoniem był organizatorem wydarzenia.

Już drugiego, bo w ubiegłym roku odbyło się ono po raz pierwszy. W tym roku zaprzęgów było około dwudziestu, na wzgórzu zgromadziło się blisko stu wiernych.
W połowie mszy św. przestał padać rzęsisty deszcz, wyszło słońce.
- Przegoniliście nawet chmury - żartował ks. Sobusiak, już poważnie dodając, że ten dzień nam mówi, że jeżeli będziemy przyzywać imienia Bożego, zawsze zostaniemy wysłuchani.
- Jesteśmy tutaj zgromadzeni, aby modlić się w intencji wszystkich gospodarzy, hodowców koni, wszystkich rolników, wszystkich tutaj zgromadzonych, ale także chcemy modlić się za fundatorów kapliczki Katarzynę i Henryka Królów - powiedział ks. Bogusław Sobusiak.
Jak dodał, zanim nastąpiło święcenie koni, chciał też "polecać te zwierzęta, konie, ten dar który dał nam Pan, aby służył człowiekowi".
Pan Damian koni już nie wykorzystuje do pracy na roli. Tylko do wyjazdów na różne uroczystości i spotkania, jak na mszę i majówkę na Kopalinach. Choć pamięta jeszcze pracę z końmi, zwłaszcza za życia dziadka. W sumie ma cztery konie, z kuzynem przyjechali nimi dwoma zaprzęgami.
- Dla nas święcenie koni jest bardzo ważne - stwierdził.
Podobnie jak dla Kamila Jezioro - na zdjęciu niżej. Ma jedną klacz, też już nie służy do pracy w gospodarstwie. Ale nie wyobraża sobie, by stajnia stała pusta. Przyjechał na Kai do Gumnisk, bo też twierdzi, że to ważne dla hodowców koni, wszystkich rolników, wydarzenie.

- W tamtym roku było pierwszy raz, teraz drugi, niech to się stanie tradycją - stwierdził.
- Już dzisiaj zapraszamy za rok, zawsze po Komunii, w sobotę po białym tygodniu - powiedział po zakończeniu mszy ks. Bogusław Sobusiak.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze