Osoby, które w czwartek i piątek planują przeprowadzić treningi biegowe w lesie na Wolicy, proszone są o zachowanie szczególnej ostrożności.
- Naturalną koleją rzeczy jest, że się starzejemy. Drzewa też - czytamy na profilu FB Nadleśnictwa Dębica.
Dlatego też w dniach 18-19 lipca planowane są prace mające na celu likwidację tzw. posuszu sosnowego. Martwe drzewa, które znajdują się w sąsiedztwie miejsc rekreacyjnych, z których korzystają mieszkańcy Dębicy, a więc przy trasach biegowych i ścieżkach spacerowych, zostaną usunięte w najbliższych dniach przez pracowników nadleśnictwa.
Prace te będą prowadzone na przedłużeniu ul. Czwartaków i 23 Sierpnia w Dębicy. A osoby korzystające z rekreacji w tym czasie są proszone o wyrozumiałość i zachowanie szczególnej uwagi w trakcie pobytu w lesie.
Dla wtajemniczonych trasa, przy której będą prowadzone roboty, nosi nazwę Zielonej. W pobliżu jest też Czerwona, ale jej użytkownicy zwracają uwagę, że od kilku lat jest ona w tak złym stanie, że praktycznie nie nadaje się do biegania.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
On (jak piszecie), ten Czerwon, faktycznie się do biegania nie nadaje, ale najlepiej to trzeba się samemu przekonać.
ciekawe czy czerwony jeszcze kiedyś zostanie odrestaurowany.. wielka strata bo jego się nie da nawet przejść co dopiero przebiec bez zwichnięcia kostki
Da się, przebiegłem (bardzo wolno, oczywiście) jakieś 2 tygodnie temu. Tylko trzeba znać trasę (albo mieć ślad na zegarku), żeby się nie zgubić.
Co roku jeżdżę rowerem. I co roku tną. Za rok też znajdą wymówkę. A czerwony chciałem rowerem przejechać ale musiałem zawrócić.
a krokodyli i niedzwiedzi brak? a tak madry radny zapowiadal rozpowszechnienie tych zwierzat
On (jak piszecie), ten Czerwon, faktycznie się do biegania nie nadaje, ale najlepiej to trzeba się samemu przekonać.
ciekawe czy czerwony jeszcze kiedyś zostanie odrestaurowany.. wielka strata bo jego się nie da nawet przejść co dopiero przebiec bez zwichnięcia kostki
Da się, przebiegłem (bardzo wolno, oczywiście) jakieś 2 tygodnie temu. Tylko trzeba znać trasę (albo mieć ślad na zegarku), żeby się nie zgubić.