Kilkaset osób uczestniczyło w ostatnim pożegnaniu ks. Władysława Tokarczyka, długoletniego kustosza sanktuarium w Zawadzie.
Ks. Władysław Tokarczyk urodził się 10 sierpnia 1937 roku w Barcicach, jako syn Wojciecha i Heleny z d. Citak. Egzamin dojrzałości złożył w 1955 roku roku w Tarnowie, po czym wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Tarnowie. Po ukończeniu studiów filozoficzno-teologicznych, w dniu 29 czerwca 1961 roku przyjął święcenia kapłańskie z rąk biskupa Karola Pękali. Jako wikariusz pracował w parafii Narodzenia NMP w Borzęcinie (od 8 lipca 1961 r.), następnie w parafii św. Mikołaja w Bochni (od 1 sierpnia 1962 r.) oraz w parafii św. Jadwigi w Dębicy (od 23 czerwca 1970 r.).
Z dniem 20 czerwca 1972 roku został mianowany na urząd rektora rektoratu Podgrodzie, a 2 lipca 1979 roku objął probostwo w nowej parafii pw. Przemienienia Pańskiego w tej miejscowości. To dzięki jego staraniom w Podgrodziu wybudowany został kościół. Z kolei 10 sierpnia 1985 roku mianowano go administratorem parafii Narodzenia NMP w Zawadzie, a od 6 września tego samego roku był jej proboszczem. Funkcję pełnił do 20 sierpnia 2004 r. W latach 2004-2015 mieszkał w parafii Trójcy Przenajświętszej w Mielcu, w charakterze rezydenta. Ostatnie lata swojego życia spędził w Tarnowie.
Na zakończenie mszy pogrzebowej głos zabrał m.in. Marek Tokarczyk.
- Poproszono mnie, żeby w imieniu rodziny powiedzieć kilka słów, ale kilka słów to bardzo mało. Dla was, to był wasz ksiądz. A dla mnie to był stryj - zaczął.
W trakcie przemówienia wspomniał rozmowy z mieszkańcami Zawady, którzy powiedzieli mu, że umarł wielki człowiek. Ale - jak podkreślił Marek Tokarczyk - jego stryj "był wielki, nie dlatego, że był wielki, ale dlatego, że był wielki".
- Dziękuję ci za twój humor, że mogłem zobaczyć radość życia chrześcijanina, człowieka który zawsze z ochotą pomagał drugiemu. I wydaje mi się, że wielkość, o której wszyscy mówią, to wielkość polegająca na tym, że on miał czas dla nas wszystkich, dla swojej rodziny, dla parafian - podkreślał.
Marek Tokarczyk poinformował również zebranych podczas uroczystości żałobnych, że ks. Władysław Tokarczyk pozostawił testament i ma nadzieję, że zostanie on opublikowany.
- Stryj nie był osobą, która chciała trzymać coś w ukryciu. W całym swoim testamencie dziękuje wam kapłani, dziękuje biskupom, ale przede wszystkim parafianom, mówiąc o was, jak o swojej drugiej rodzinie, najważniejszej rodzinie. Mówi o wsparciu, o miłości, o tym, jak w trudnych chwilach zawsze byliście przy nim. Przymiotników, których względem was używał było bardzo wiele. O podgrodzianach pisał genialni, o parafianach z Zawady i okolic fantastyczni, o parafianach z Nagawczyny fenomenalni. To są tylko jedne z wielu przymiotników. Mam nadzieję, że każdy kiedyś chętnie sięgnie do testamentu stryja, ponieważ jest to podziękowanie dla was - mówił Marek Tokarczyk.
On również - w imieniu rodziny - podziękował wszystkim, zwłaszcza parafianom z Zawady i innych miejscowości za to, że byli z ks. Tokarczykiem podczas jego życiowej drogi.
- On był dzięki wam szczęśliwy, dzięki wam mógł się realizować, dzięki wam mógł posługiwać i tylko i wyłącznie dzięki wam mógł dokonać tych dzieł, których bez was by nie dokonał. Dzięki temu, że wy byliście genialni, fantastyczni, gorliwi to wszystko udało się osiągnąć. I też to, co go najbardziej cieszyło to to, że udało się zbudować wspólnotę ludzi wierzących - powiedział przedstawiciel rodziny ks. Tokarczyka.
O dokonaniach zmarłego, o tym co udało się mu w życiu zrobić wspominali też inni. Np. kiedy przychodził do parafii w Bochni, do mszy służyło tam 16 ministrantów. Kiedy odchodził było ich ponad 200. Dzięki jego pracy wzrosła liczba powołań w parafii w Zawadzie. Łącznie podczas swojej 61-letniej posługi wychował 21 księży. To również dzięki jego staraniom wyremontowane i rozbudowane zostało sanktuarium w Zawadzie, powstały tam również Maryjne Dróżki Różańcowe, w których zawsze, do końca swojego życia brał udział. Ale głównym zadaniem ks. Tokarczyka, gdy był kierowany do Zawady, było ożywienie kultu Maryjnego w tej miejscowości i okolicach. I to z pewnością się mu udało.
Ks. Władysław Tokarczyk zmarł w piątek 29 kwietnia, ok. godz. 19, po krótkiej chorobie. Jego życzeniem było, by go pochowano - jak sam mawiał - na Zawadzkiej Górce.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze