Medalem Za Dzielność i Odwagę przyznawanym za uratowanie życia tonącemu odznaczył pośmiertnie ks. Adama Bartkowicza prezydent RP Andrzej Duda. Odznaczenie w imieniu nieżyjącego syna odebrała w Pałacu Prezydenckim Maria Bartkowicz.
Ks. Adam Bartkowicz ze Stowarzyszenia Misji Afrykańskich w 2018 r. uratował topiącego się kolegę z Zambii ks. Chungu Cycusa. Sam niestety podczas akcji ratowniczej zginął. Miał 35 lat.
Jego rodzina przeprowadziła się do Dębicy z Mokrego w 1990 roku, kiedy miał siedem lat. Tu chodził do Szkoły Podstawowej nr 3, a później do technikum w Zespole Szkół Zawodowych nr 1. Wtedy zaczęło się w nim rodzić powołanie. W 2001 roku pojechał na rekolekcje powołaniowe i od początku mu się spodobało.
- Dlaczego Afryka? To pytanie do Pana Boga. On miał wobec mnie plan. Poza tym byłoby nudno, gdyby wszyscy robili to samo - mówił ks. Adam Bartkowicz.
Zanim się tam znalazł, odbył dwuletnie studia filozoficzne w Ołtarzewie. Po nich wyjechał na kurs językowy do Manchesteru, bo miał trafić do angielskojęzycznej części Czarnego Lądu.
Staż odbył w Tanzanii. Do Mwanzy nad Jeziorem Wiktorii przyjechał po raz pierwszy w 2007 roku. Stąd został skierowany do Shiniangi. Pracował w dwóch parafiach: Bugisi i Mwandoya wśród ludzi z plemienia Wa Sukuma.
Po krótkim pobycie w Dębicy wyjechał na kurs francuskiego do Strasbourga. Musiał go odbyć, by po jego zakończeniu przejść kolejny etap formacji w Beninie. Podczas spędzonego tam roku duchowego miał zapoznać się z wszystkim, co dotyczy jego zgromadzenia. Na jego zakończenie złożył pierwsze przyrzeczenia. Było to 25 czerwca 2009 roku.
Później co roku je odnawiał, a w 2012 zrobił to po raz ostatni, na całe życie. Półtora miesiąca po pierwszych przyrzeczeniach rozpoczął studia w Międzynarodowym Instytucie Teologicznym na Tangazie w Kenii. Kształcą się tu nie tylko duchowni, także świeccy np. na dziennikarstwie, socjologii czy pedagogice. Studia ukończył pracą dotyczącą ewangelizacji w plemieniu Kikuyu.
W czerwcu 2013 r. przyjął święcenia kapłańskie z rąk biskupa Władysława Bobowskiego w kościele Ducha Św. w Dębicy. Do Tanzanii wyjechał we wrześniu. Przez ostatnie trzy lata pracował w parafii Nyamanga pod wezwaniem św. Teresy od Dzieciątka Jezus na wyspie Ukara.
Po śmierci jego ciało sprowadzone zostało do Polski. Pochowany został w grobowcu kapłanów na cmentarzu komunalnym przy ul. Cmentarnej.
Czytaj też Dramaty na dębickich torach - najtragiczniejszy w 1951 roku