W sobotnie popołudnie Aleksander Drobot, zawodnik BJJ Gryf Dębica, zdobył złoty medal na mistrzostwach Polski ADCC w Legionowie. Tydzień wcześniej jego trener Marcin Blezień wywalczył srebro na Międzynarodowych Otwartych Mistrzostwach IBJJF No-Gi w Mediolanie.
Aleksander Drobot w Legionowie startował w kategorii adult, średniozaawansowany, -70 kg, w której rywalizowało 26 zawodników. Pierwszym, z którym przyszło mu się zmierzyć, był Jakub Łyszkiewicz z klubu Octopus Siedlce. Pokonał go za pomocą tzw. taktarova, którego w lutym, na XVI Mistrzostwach Polski No-Gi Jiu-Jitsu 2026 w Poznaniu, stosował trzykrotnie i który ostatecznie przyniósł mu złoty medal. Zresztą trudno nie odnieść wrażenia, że to jego ulubiona technika, skoro po Łyszkiewiczu poddał nią również Krzysztofa Kotyrę z Gladio Lublin i Krzysztofa Pawelca z Berserker's Team Lublin. Dopiero w finałowej walce z Gruzinem Soso Keshelashvilim z Flow Fighters Academy, zrezygnował z taktarova, pokonując go tzw. anakondą. Tym samym, po czterech walkach, zdobył złoty medal i tytuł mistrza Polski ADCC.

Tydzień wcześniej, jego trener Marcin Blezień wziął udział w Międzynarodowych Otwartych Mistrzostwach IBJJF No-Gi w Mediolanie we Włoszech. Trener BJJ Gryf Dębica i czynny zawodnik brazylijskiego jiu-jitsu, w randze czarnego pasa, już w lutym, kiedy stanął na najwyższym stopniu podium na Międzynarodowych Otwartych Mistrzostwach IBJJF No-Gi w Londynie zapowiadał, że jesienią chce powalczyć o złoty medal mistrzostw Europy No-Gi IBJJF w Rzymie. Stąd jego starty na międzynarodowych turniejach organizowanych przez International Brazilian Jiu-Jitsu Federation, czyli najważniejszą na świecie organizację zajmującą się brazylijskim jiu-jitsu. Obecnie bowiem Marcin Blezień znajduje się na 23. miejscu światowego rankingu IBJJF w kategorii czarnych pasów, master 2, do 85,5 kg. Jeszcze w tym roku jednak chciałby znaleźć się w pierwszej dziesiątce.
W Mediolanie wystartował w dwóch kategoriach. W swojej, w której wywalczył srebro, a także w open, czyli bez limitu wagowego, gdzie musiał zadowolić się brązowym krążkiem.
- Trochę jestem zły na siebie, bo była duża szansa na złoto. Zawiniły jednak moje błędy - przyznaje.
W swojej kategorii wagowej pierwszego przeciwnika pokonał na punkty 3:0. W walce z drugim popełnił minimalny błąd, dzięki któremu jego rywal zdobył 2 punkty i już do końca pojedynku walczył zachowawczo, by je utrzymać. Otrzymał nawet za to karę, ale zwyciężył. W kategorii open, czyli bez limitu wagowego, dębicki zawodnik trafił na dużo cięższego i wyższego o głowę przeciwnika.

Obecnie Marcin Blezień przygotowuje się do majowych startów. Na celowniku ma dwa turnieje i nie zdecydował jeszcze, który z nich wybierze. Zobaczyć więc go będzie można albo we Francji, na kolejnych zawodach IBJJF, albo w Niemczech, gdzie stawką jest pas mistrzowski, na który nie ukrywa, ma dużą ochotę.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze