Do przerwy 0:1
W kultowej książce Adama Bahdaja „Do przerwy 0:1” wydanej po raz pierwszy w 1957 roku grupka chłopców z warszawskiej Woli kibicuje swojemu ukochanemu klubowi Polonii Warszawa. Na podstawie tej książki powstał film i serial w reżyserii Stanisława Jędryki z 1969 roku. Obie produkcje cieszyły się ogromną popularnością.
Niestety, nie uniknięto przekłamań w filmie w stosunku do książkowego pierwowzoru. Najważniejszą zmianą było to, że w filmie ani razu nie pada nazwa klubu uwielbianego przez chłopców z Woli, tj. Polonii Warszawa, nota bene najstarszego istniejącego warszawskiego klubu piłkarskiego założonego w 1911 roku.
Polonię pomijano z prostej przyczyny - władza komunistyczna popierała sport wojskowy, tj. Legię Warszawa i milicyjny, tj. Gwardię Warszawa. Polonia był spychana na margines, pozbawiana pieniędzy na rozwój, utrudniano jej funkcjonowanie. Stąd w Warszawie funkcjonowało powiedzenie, ze komunizm w tym mieście skończy się dopiero wtedy, gdy Polonii Warszawa wolno będzie zdobyć tytuł piłkarskiego mistrza Polski. I tak się stało dopiero w sezonie 1999/2000. Potem drużyna z wielu powodów staczała się coraz niżej w piłkarskiej hierarchii. Od kilku sezonów gra w III lidzie.
Obecnie jednak Polonia gra bardzo dobrze i na jedną kolejkę przed końcem sezonu lideruje tabeli III ligowej mając 1 punkt przewagi nad głównym rywalem Legionovią Legionowo. Mecz tych dwóch drużyn w ostatnią sobotę zgromadził dawno niewidziane tłumy na stadionie Polonii. Wśród 5 tysięcy widzów nie mogło zabraknąć także i mnie. Z wypiekami na twarzy czytałem książkę Adama Bahdaja i jako kilkunastoletni chłopak grałem w turniejach tzw. dzikich drużyn. Miłość do Polonii Warszawa przejęli moi synowie i także ich dzieci. Wszyscy zatem w komplecie stawiliśmy się na stadionie przy ulicy Konwiktorskiej 6. Mecz rozpoczął się o symbolicznej dla klubu godzinie (jednocześnie dacie założenia klubu) 19.11.
Po emocjonującym spotkaniu Polonia wygrała 3 do 2 z Legionovią, choć do przerwy przegrywała 0:1. Przed Polonią ogromna szansa na II ligę a potem…
I jak tu nie czytać Bahdaja?
Andrzej Janiec
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Janiec - dzięki za wizytę. Zapraszamy!
Dzięki za przypomnienie książki. Dużo zdrowia. Pozdrawiam.
Panie Janiec, Dotychczasowymi bezpretensjonalnymi atakami na Polski Rząd, Suwerena i Polski Mundur pokazałeś Pan że obcy ci jest patriotyzm ogólnopolski, ale tym wpisem udowadniasz że i lokalny jest ci niewsmak. Mamy w Dębicy dwie solidne drużyny piłkarskie - z czego Wisłoka gra z powodzeniem w trzeciej lidze - jakoś nie widziałem tu zachwytów nad ich grą a przedewszystkim propozycjami co zrobić żeby było lepiej. Bo krytykować i oglądać się na Warszawę każdy potrafi! Ale działać, jak my to mówimy - robić coś dla lokalnej społeczności, także sportowej to nie ma komu! Cudze chwalicie, swego nie znacie!
Nie rozumiem, dlaczego tylko lokalne drużyny mają być wynoszone pod niebiosa. Gdzie tu pluralizm. Chyba, że polega on na wyborze jedynie słusznej drużyny, partii czy drużynowego. Ej, ty - ani Siła ani Dąb.
Janiec - dzięki za wizytę. Zapraszamy!
Dzięki za przypomnienie książki. Dużo zdrowia. Pozdrawiam.
Panie Janiec, Dotychczasowymi bezpretensjonalnymi atakami na Polski Rząd, Suwerena i Polski Mundur pokazałeś Pan że obcy ci jest patriotyzm ogólnopolski, ale tym wpisem udowadniasz że i lokalny jest ci niewsmak. Mamy w Dębicy dwie solidne drużyny piłkarskie - z czego Wisłoka gra z powodzeniem w trzeciej lidze - jakoś nie widziałem tu zachwytów nad ich grą a przedewszystkim propozycjami co zrobić żeby było lepiej. Bo krytykować i oglądać się na Warszawę każdy potrafi! Ale działać, jak my to mówimy - robić coś dla lokalnej społeczności, także sportowej to nie ma komu! Cudze chwalicie, swego nie znacie!