Jesienią i zimą wyjść na ulice Dębicy wieczorem po prostu się nie da. Do takiego wniosku dochodzi Wiesław Stanaszek, który jest doradcą energetycznym w Urzędzie Miejskim w Dębicy.
- I nie mówię tu tylko o jakiejś jednej ulicy. Jest wiele rejonów, w których trudno przejść - podkreśla.
Kiedy ludzie zwracają się do niego o pomoc, stara się im przekazać prawdę szczerą aż do bólu, żeby to jakoś ekonomicznie było. To samo mówi im podczas spotkań tematycznych. Cykl takich został zorganizowany z jego inicjatywy w 2023 roku na dębickich osiedlach. Wiesław Stanaszek dzielił się z nimi nie tylko wiedzą dotyczącą programu Czyste Powietrze, ale też własnymi doświadczeniami. Żałuje tylko, że uczestniczyło w nich tak mało ludzi, bo problem jest poważny.
O tym, że jakość powietrza w Dębicy jest fatalna świadczą twarde dane. W środę 6 listopada o godz. 21:00 stacja na ul. Grottgera informowała o PM 10 na poziomie 169,8 µg/m3 (norma dobowa 50), a PM 2,5 na poziomie 165,4 µg/m3 (norma dobowa 25).
Wiesław Stanaszek dostrzega jednak, sytuacja poprawiła się w jego sąsiedztwie. Było tu kilka kopciuchów, ale właściciele domów przeszli na ogrzewanie gazowe lub pompy ciepła. Mieszkaniec Dębicy jest pewien, że wszyscy chcemy oddychać czystym powietrzem. Nie chcemy się dusić, bo nasza świadomość znacznie się podniosła. Działania, które mają do tego doprowadzić, i ruchy ekologiczne są absolutnie potrzebne, żebyśmy nie musieli wdychać pyłów.
Zauważa, że ludzie zainstalowali nowe piece i pompy, ale i tak bez radykalnych zmian jakości paliwa nie osiągniemy celu. Wiesław Stanaszek podkreśla, że nawet piece piątej klasy, w których pali się węglem dopuszczonym na rynku, nie są bezsmogowe. Taki efekt uzyskamy dopiero po zastosowaniu węgla lub drewna odgazowanego.
Mamy wiele rozwiązań, które nie będą generować smogu, a dadzą nam łatwość regulacji spalania. A to jest dla ludzi dodatkowy plus, bo wszyscy chcą żyć wygodniej. Jest tylko jeden problem, nie wszystkich stać na docieplenie domu, na wymianę instalacji, bo koszt samego docieplenia budynku to kilkadziesiąt tysięcy złotych.
Wiesław Stanaszek jest zwolennikiem przemian, ale rozsądnych, uważa, że nie wystarczy uchwała antysmogowa samorządu.
- Co by należało zrobić, żeby smog zwalczyć? Powiedzieć walczymy ze smogiem, a nie CO2. No i tu jest drażliwy temat, bo oficjalnie dwutlenek węgla jest wszystkiemu winien. A w ten sposób nie da się problemu rozwiązać – przekonuje.
Dlatego jego zdaniem trzeba zamienić walkę z CO2, na tę ze smogiem. Wtedy rozwiązań pojawi się wiele. Najtrudniejszym jest zmuszanie ludzi do wymiany źródła ogrzewania, bo to nie zawsze daje odpowiednie efekty. Najprostszym jest zmiana paliwa.
Najlepsze efekty, co zauważa Wiesław Stanaszek, osiągnęlibyśmy, gdybyśmy palili odgazowanym węglem. Ten sposób jest już możliwy do stosowania, ale musiałby być stosowany w masowej skali. Tłumaczy, że taki węgiel się podgrzewa, wszystkie niebezpieczne substancje z niego wychodzą, a później pali się jak koks. Ma nieco wyższą temperaturę zapłonu, ale nie daje smogu.
Na rynku pojawiają się też piece do zgazowania drewna. Na to urządzenie można było dostać dofinansowanie w Czystym Powietrzu. Kawały drewna wkładane do niego są najpierw odgazowywane, a później spalane. Widział taki u jednego z mieszkańców Dębicy. Stał przy salonie, nie było dymu ani kurzu.
Innym rozwiązaniem jest masowa produkcja gazu. Mówienie o tym ziemnym nazywa przyzwyczajeniem, bo jest już opracowana technologia zgazowania węgla.
- Gazu możemy mieć tyle - podnosi rękę powyżej głowy.
Uzyskany w ten sposób gaz przechodzi proces filtracji i nawadniania. To wszystko robione jest w procesie przemysłowym, dzięki któremu zyskujemy czyste paliwo.
W dniu, w którym się spotykamy mówi, że jest możliwość skorzystania z programu Czyste powietrze, ale zauważa, że funkcjonuje on coraz gorzej. Okres oczekiwania na decyzję o przyznaniu dofinansowana sięga pół roku. O wypłacie pieniędzy woli już nie mówić.
- Ta forma pomocy musi być radykalnie inna, żeby mieszkańcy z niej korzystali - przekonuje, a tydzień później okazuje się, że program został zawieszony i ma wrócić wiosną w nowej odsłonie.
Jest jeszcze coś, na co Wiesław Stanaszek zwraca uwagę. W niepewnych czasach, takich z jakimi mamy do czynienia obecnie, kiedy nie mamy wpływu na cenę paliw, najlepiej posiadać dla własnego bezpieczeństwa dwa źródła ciepła.
Mój rozmówca ma też dwa kominki. Z zamkniętą komorą, bo inne nie spełniają wymagań ekoprojektu. Zadaje sobie jednak pytanie, czy je polecać czy też nie, bo mają mniejszą sprawność niż piec. Zapewnia, że przy dobrym paleniu twardym drewnem, z niską wilgotnością, sąsiedzi nic nie poczują.
Można zacząć używać pompy ciepła i nie trzeba, jak przekonuje, się tego bać. Bo taką najprostszą jest już klimatyzator z funkcją grzania. W domu Wiesława Stanaszka jest zainstalowana taka o mocy 5 kW. Moc i cena zależą od wyboru i od producenta, ale ten umożliwiający grzanie można kupić za 3 tys. zł. To urządzenie ma funkcje chłodzenia, wentylacji i filtrowania powietrza.
- No i robi cuda. Z 1 kWh dostarczonej energii, otrzymujemy 3 kWh energii cieplnej. To jest coś fajnego, o czym jeszcze mało kto wie - zachwyca się właściciel.
Dodatkowo nie musi wiązać się z ogromnymi wydatkami. Bo uzyskane 3 kW ciepła wystarczą, by w okresach przejściowych dogrzać mieszkanie o powierzchni 40 m2. Nie mówimy tu o ogrzewaniu, ale dogrzaniu. Jeśli będziemy grzać prądem wprost, czyli używać typowych grzejników konwektorowych czy olejowych, ogrzejemy pomieszczenie, ale dostarczana energia 1 kWh zamienia się na 1 kWh ciepła.
Wiesław Stanaszek kosztami prądu nie musi się przejmować, bo przed sześciu laty zamontował instalację fotowoltaiczną o mocy 5 kW. Udało się mu to zrobić na starych zasadach. Jako prosument oddaje nadwyżki wyprodukowanej energii do sieci i pobiera je później ze współczynnikiem 0,8.
- To oznacza, że 20 procent idzie do Tauronu, a ja mogę sobie 80 procent odebrać z tego swojego nadmiaru wcześniej oddanego - tłumaczy.
Teraz zasady są już inne. Nie dajemy nadwyżki do depozytu sieciowego, tylko sprzedajemy i kupujemy. Klient dostaje 30 groszy za sprzedaną 1 kWh, a kupuje ją po 1,4 zł. Niezależnie od tego, ile sprzedał, obowiązują go progi zakupowe. Przekraczając ten roczny, wchodzi w nową taryfę.
Za ciekawe rozwiązanie uważa też typową pompę ciepła, ale od razu zastrzega, że nie zawsze i nie wszędzie. Trzeba naprawdę dobrze policzyć, by dobrać moc. Najczęściej są to urządzenia niskotemperaturowe, a my w mieszkaniach mamy instalacje wysokotemperaturowe. Pompa jest zasilana wodą o temperaturze 30 st. C, a wcześniej w grzejnikach miała nawet 80 st. C. No i przy starej instalacji jest ich za mało, żeby ogrzać dom.
- Od razu się zderzamy z tym, że dom jest nieprzystosowany do pompy. Jeżeli dom ocieplimy, poprawimy wszystkie parametry, to na pewno będzie troszkę lepiej - zauważa Wiesław Stanaszek.
Jego budynek jest dobrze docieplony, spełnia warunki techniczne 2021. Przy starszych powinno być 15 cm styropianu. Okna powinny być trzyszybowe ze współczynnikami wymiany 0,9. Trzeba też ograniczyć niepotrzebną wentylację.
W starych domach jest z tym problem, bo kratki są w każdym pomieszczeniu. To jest ogromna i bezpowrotna strata ciepła. Nowe są dobrze projektowane, mają wentylację w kuchni i łazience. Obieg powietrza powinien być taki, że z okien powietrze wchodzi do domu, przechodzi przez pomieszczenia i wychodzi kuchnią i łazienką.
Pompę ciepła w domu ma mieszkaniec Pustkowa Waldemar Hendzel. Zamontował ją w 2020 r., ma więc już rozeznanie w tym, jak spisuje się ona w całym okresie grzewczym i podczas dużych mrozów
- Na nic bym się nie zamienił - zapewnia.
Kiedy temperatura w mieszkaniu spada poniżej 22 st. C, pompa się włącza i dogrzewa, by było cieplej. W poprzednim sezonie, kiedy na zewnątrz było poniżej -20 st. C również bardzo dobrze sobie poradziła i rodzina Waldemara Hendzla miała komfortowe warunki.
Mieszkaniec Pustkowa, podobnie jak Wiesław Stanaszek, ma zainstalowane panele fotowoltaiczne. U niego ich łączna moc jest jednak dwukrotnie wyższa, wynosi 10 kW. Wszystko po to, by zimą, kiedy pojawią się mrozy, w pompie ciepła mogły włączyć się grzałki, a on nie odczuł tego na rachunkach za prąd.
A ekologia, co podkreśla, też jest dla niego bardzo ważna.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Oby ta wiedza dotarła pod strzechy.
Tam gdzie samorząd działa skutecznie i pomaga mieszkańcom przy wymianie starych źródeł ciepła są efekty. Najlepszym przykładem może być Rybnik, który jeszcze do niedawna był jednym z najbardziej zanieczyszczonych miast w Polsce a dzisiaj jest liderem walki ze smogiem.
A na dodatek stare ropnioki zza Odry są tak tanie, że coraz więcej ich smrodzi pod naszymi oknami.
Rodzynka wybrali jako przykład, stare zasaday dla PV to można wszystko, teraz poszedłby z torbami jako prosument
Dla eurobolszewików taki proces jak zgazowanie węgla to herezja . Tfu , zgiń przepadnij ty zmoro niepoprawna ideologicznie. Bo w UE węgiel to czyste zło, a CO2 z chin czy Indii to samo dobro , i nie mówić , nie krytykować bo to beee
"Wszystko po to, by zimą, kiedy pojawią się mrozy, w pompie ciepła mogły włączyć się grzałki, a on nie odczuł tego na rachunkach za prąd" - bardzo ciekawe instalacja PV działa w nocy, rewelacja.
Tu bardziej chodzi o to, że w zimie fotowoltaika niemal nie produkuje prądu.
Proponuję wysłać patrol straży lub policji z dronem i czujnikami ulicą Krakowską na wysokości Chemika. Smród, jaki co wieczór wydobywa się z kilku domów jest nie do zniesienia. Podobnie na Kraszewskiego są domy, które trują centrum Dębicy. W większości są to ładnie wyremontowane domy, czemu więc palą śmieciami i innym paskudztwem?
Patrole Straży Miejskiej powinny się również pojawić na ulicach: Mickiewicza, Szkotniej, Wielopolskiej i Gawrzyłowskiej, gdzie z kominów bogatych, odremontowanych domów wydobywa się gęsty dym zatruwający powietrze kilku tysiącom dębiczan.
W starych kopciuchach,jeśli jeszcze są, trzeba palic od góry. Czysteogrzewanie.pl
Oby ta wiedza dotarła pod strzechy.
Tam gdzie samorząd działa skutecznie i pomaga mieszkańcom przy wymianie starych źródeł ciepła są efekty. Najlepszym przykładem może być Rybnik, który jeszcze do niedawna był jednym z najbardziej zanieczyszczonych miast w Polsce a dzisiaj jest liderem walki ze smogiem.
A na dodatek stare ropnioki zza Odry są tak tanie, że coraz więcej ich smrodzi pod naszymi oknami.