Reklama

Biesiada Czarnieńska: upalnie, pysznie i swojsko

Jeśli ktoś chce przewidzieć, kiedy w czasie wakacji wypadnie jeden z najgorętszych dni lata, wystarczy, że w następnym roku zerknie do naszego kalendarium na datę, kiedy planowana jest Biesiada Czarnieńska. Tego dnia upał jest po prostu murowany.

Może to dlatego nieco rozleniwieni po obiedzie mieszkańcy tej gminy na rynek ściągnęli we wtorek 15 sierpnia nieco później. Choć panie z niemal wszystkich kół gospodyń wiejskich były gotowe już o 15:00, jak harmonogram imprezy przewidywał, to gości na początku było niewielu.

Reklama

Ale kiedy zobaczyli, że upał nie ma zamiaru dać za wygraną, skuszeni pysznymi wspomnieniami z poprzednich edycji, postanowili jednak wyjść z domów. I już godzinę później panie za stoiskami musiały uwijać się jak w ukropie, żeby zdążyć uzupełniać braki na stołach. A przede wszystkim co rusz musiały dolewać picie do wystawionych dzbanków.

Swoje stoiska podczas tej imprezy wystawiły KGW z Borowej, Czarnej, Głowaczowej, Golemek, Grabin, Jaźwin, Podlesia, Przyborowa, Róży i Starej Jastrząbki. Wszystkie również przywiozły z sobą wieńce, o których podczas prezentacji opowiadały.

Reklama

- Każde z kół, które przygotowała wieniec otrzyma od gminy pięć... (tu zaciął się mikrofon) złotych - mówił wójt Józef Chudy.

I od razu wszyscy słuchający zanieśli się śmiechem. Włodarz po chwili zmusił mikrofon do poprawnego działania i powtórzył zapewniając, że chodziło oczywiście o pięćset złotych.

Ale oczywiście tego dnia dużo ważniejsze było to, co na stołach, a panie prześcigały się w wabieniu smakołykami. Róża zapraszała na nalewajkę, ale byli też tacy, którym najbardziej do gustu przypadł chleb za smalczykiem i ogórkiem.

Reklama

Przed paniami z Głowaczowej pysznił się pasztet z cukinii podawany według życzenia z sosem czosnkowym. Stoisko z Przyborowa reklamował Roman Kamiński, który twierdził, że tak dobrych hamburgerków, jak te przygotowane przez kobiety z jego miejscowości, nie znajdziemy w żadnej amerykańskiej sieciówce.

- Ale wszystko, co zrobiły panie ze wszystkich kół w naszej gminie, wygląda pysznie - przekonywał Roman Kamiński.

Na kruche ciasto ze śliwkami zapraszały członkinie KGW z Podlesia, a na czekoladowe panie z Borowej. Mieszkanki Golemek specjalnie kusić nie musiały zaś pyszną lemoniadą. Można powiedzieć, że tego dnia znakomicie trafiły w upodobania odwiedzających rynek.

Reklama

- A ja chętnie napiłbym się wody z ogórków - mówił sołtys Grabin Jerzy Sak, dodając że ona również bardzo dobrze gasi pragnienie.

Prezeska KGW w Jaźwinach Jolanta Skowron zapewniała, że kompot z mirabelek przyrządzony przez nią i jej koleżanki, również znakomicie spełni swój cel. Mogła jej tylko przyklasnąć Barbara Kuta z Borowej, bo przy jej stole wielu szukało orzeźwienia także w kompocie.

A jeśli chcecie zobaczyć wszystkie smakołyki, których można było skosztować podczas biesiady, zobaczcie na zdjęcia stołów w galerii.

Reklama

Dla tych, którzy czekali na coś dla ducha i uszu, zagrał zespół Góralsi. Po jego koncercie rozpoczęła się zabawa taneczna dla dzieci, a wieczorem dla dorosłych. Na nią pewnie jeszcze zdążycie, bo zgodnie z planem powinna zacząć się o 20:00 i potrwać do północy.

Czytaj także: Parafia w Nagawczynie ma 25 lat

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Debica24.pl




Reklama