Eunice Huntigdon to klub, który stworzył w Anglii były piłkarz Wisłoki Dębica i Rzemieślnika Pilzno.
Przygodę z piłką rozpoczynał na Parkowej. Z kolegami z rocznika 1983 wygrał ligę makroregionu juniora młodszego, a drogę do finałów krajowych zagrodziła im Wisła Kraków. Ten sukces sprawił, że wszedł do zespołu seniorów, w którym spotkał takich ludzi jak Mirosław Kalita, Dariusz Łoch, Mariusz Stalec i Krzysztof Podlasek.
- I jeszcze najlepszy zawodnik, z jakim miałem okazję grać, czyli Łukasz Kobos - podkreśla Grzegorz Misiura.
Był przez trenerów ustawiany na szpicy lub na boku pomocy. W pamięci utkwiło mu spotkanie na 95-lecie Wisłoki z Górnikiem Zabrze. Pełny stadion, a naprzeciwko gwiazdy Ekstraklasy. Pamięta też wszystkie mecze ligowe.
Z Polski wyjechał po trzeciej operacji prawego kolana. Było już w takim stanie, że lekarz zakazał mu gry w piłkę. W 2006 r. rozwiązał umowę z Rzemieślnikiem i wyjechał do Anglii. Po kilku latach pracy zawodowej dał się jednak skusić na grę w angielskim klubie.
Później dostał propozycję od założycieli Polskiego Klubu Piłkarskiego PL United Kettering, objęcia posady trenera. Nie ukrywa, że zawsze o tym myślał i wyraził zgodę. Po dwóch latach pracy i dwóch awansach do wyższych lig zrezygnował z przyczyn osobistych.
Ale natura ciągnie wilka do lasu. W 2016 r. zadzwonił do niego wychowanek Lechii Sędziszów Małopolski Piotr Franków i nakreślił plan założenia klubu Eunice Huntingdon.
- Podobały mi się pomysły Piotra i zostałem współzałożycielem klubu, w którym byłem odpowiedzialny za sprawy sportowe - stwierdza Grzegorz Misiura.
Zaczynali od Dywizji 5 i co roku awansowali wyżej. Obecnie są w Dywizji 1 (jedenasty poziom rozgrywkowy). W ciągu pięciu lat wygrali dwa puchary (w przełożeniu na polską nomenklaturę o zasięgu wojewódzkim), które mają wielki prestiż w okręgu Cambridgeshire.
Teraz Grzegorz Misiura jest właścicielem klubu Eunice Huntingdon. Prowadzi szkółkę dla 80 dzieci, drużynę seniorów i oldboyów. Dwa miesiące temu przekazał prowadzenie seniorów zawodnikom Sebastianowi Migaczowi i Adrianowi Mizi. W zespole grają zawodnicy z Polski, ale też Rumunii, Anglii, Maroka, Bułgarii i Litwy.
Oczkiem w głowie Grzegorza Misiury jest jednak szkółka. Jej prowadzenie daje mu najwięcej satysfakcji. Dzieci pochodzą z różnych krajów, grają w ligach, które prowadzi angielska federacja.
- Staram się wpajać podopiecznym wartości, jakie zostały przekazane mi przez trenerów w Dębicy - podkreśla wychowanek Wisłoki.
Zauważa też, że gdyby nie pomoc kolegów: Łukasza Kozieła, Wacława Auguściaka, Janusza Niewiadomskiego, Radosława Szajnogi i Krzysztofa Kamińskiego oraz trenerów i sponsorów, byłoby mu bardzo ciężko udźwignąć wszystkie obowiązki. A w trudnych chwilach zawsze może liczyć na wsparcie żony Natalii i dwóch córek, które dopingują go mocno.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Wisłoka ma moc, super nowy zarząd i zero polityki. Brawo panowie !!!
Wisłoka ma moc, super nowy zarząd i zero polityki. Brawo panowie !!!