Choć napisać, że ma 62 lata, to jeszcze jakby trochę mało. Tak naprawdę Kazimierzowi Łanusze brakuje trzech miesięcy do 63. urodzin.
Kiedy w poniedziałek rano dzwonię do kierownika LKS Nagoszyn Andrzeja Miazgi i proszę o podanie strzelców bramek w meczu z Brzostowianką, ten zaczyna wyliczać.
- W pierwszej minucie strzelił Kazimierz Łanucha - informuje.
Na mój komentarz, że pan Kazimierz śrubuje rekordy, rzuca tylko, żebym poczekał, bo to jeszcze nie wszystko. Jako że Nagoszyn wygrał to spotkanie aż 7:1, podaje cztery kolejne nazwiska zawodników, którzy zdobyli po jednej bramce, są to Michał Kędzior, Damian Róg, Paweł Rzepa i Daniel Węgrzyn.
A w międzyczasie znów pojawia się nazwisko klubowego seniora. Bo Kazimierz Łanucha w tym meczu, ze względu na braki kadrowe, przebywał na boisku dłużej niż zwykle. I okazało się, że tuż po przerwie, kiedy w szatni odzyskał nieco sił, jeszcze dwukrotnie wyprowadził w pole obrońców gości. Kolejne gole strzelił w 50. i 58. minucie.
- Ja się nieco spóźniłem, więc pierwszej bramki nie widziałem, ale przy dwóch kolejnych w wykonaniu pana Kazia, to mi się wydawało, że on jakoś zahipnotyzował linię obrony naszego zespołu - mówi Karol Staniszewski z Brzostowianki.
Bo przecież szybkością z młodszymi od siebie rywalizować nie może, ale sprytem i doświadczeniem boiskowym na pewno już tak. W klubie z Nagoszyna Kazimierz Łanucha gra od 1977 roku. Uzmysławiam sobie, jaki to szmat czasu, kiedy przypominam sobie, że sam miałem wtedy ledwie roczek.
Przed czterema laty, kiedy jako 58-latek w pierwszych pięciu kolejkach w klasie A trafił do bramki rywali trzy razy, wydawało się, że jest to bardzo duże osiągnięcie. Przy ostatnim wyczynie, tamten zdecydowanie jednak traci na wartości, choć nadal niejeden może mu go pozazdrościć.
Przez całą piłkarską karierę był związany tylko z LKS Nagoszyn. Z drużyną rozstawał się dwa razy, gdy był w wojsku, i gdy w 2005 roku wyjeżdżał na jedenaście lat za granicę. Tuż przed tym rozstaniem pełnił funkcję prezesa klubu.
W Irlandii i Anglii pracował jako kierowca ciężarówki. Po powrocie do Polski został zatrudniony w firmie Trans Logistic w Dębicy. No i oczywiście wrócił do swojego ukochanego zespołu, by pomóc mu w ligowych bojach w klasie A.
Kazimierz Łanucha jest absolwentem liceum zawodowego na kierunku chłodnictwo w Zespole Szkół Zawodowych nr 1. Po szkole pracował przy produkcji agregatów w Igloopolu. Przez trzynaście lat był też instruktorem jazdy.
Warto też oczywiście wspomnieć, że jego synem jest Damian Łanucha, który obecnie gra w III-ligowej Wisłoce Dębica z opaską kapitana na ręce. I on też strzela sporo ważnych goli, bo po prostu ma to w genach.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
O tym człowieku powinni film nakręcić.
O tym człowieku powinni film nakręcić.