W tej „Passie” po raz pierwszy nie było felietonu Macieja Petruczenki
Zmarł Maciej Petruczenko, wybitny dziennikarz sportowy miał 78 lat.
Kiedy w ostatniej „Passie” tygodniku sąsiadów z Ursynowa, Mokotowa, Wilanowa, Ochoty, Lesznowoli i Piaseczna nie znalazłem felietonu Macieja Petruczenki pomyślałem, że jest to bardzo niedobry znak. Co tydzień bowiem - nie tylko w „Passie”, której Petruczenko był twórcą i naczelnym redaktorem, ale także w „Przeglądzie Sportowym”, którego był honorowym redaktorem naczelnym - pisał swoje felietony i komentarze. Zawsze bardzo dobrą polszczyzną (co nie jest, niestety, domeną dziennikarzy sportowych). Nie unikał mocnych określeń, nie oszczędzając przy tym nie tylko władz sportowych, ale także polityków, również tych z pierwszych szeregów.
Maciej Petruczenko urodził się w 1946 w Międzyrzecu Podlaskim, ale z Warszawą był najsilniej i najdłużej związany. Na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego w 1969 ukończył studia, dwa lata potem podyplomowe studia dziennikarskie.
Jeszcze na studiach związał się z „Przeglądem Sportowym”, którym potem kierował przez lata, wreszcie zostając jego honorowym redaktorem naczelnym.
Kochał Warszawę i Ursynów, Mokotów. Założony przez niego tygodnik „Passa” ukazywał się od 2000 roku. I zawsze był w nim na 2 stronie felieton Macieja Petruczenki.
Jeden z ostatnich tekstów poświęcił kandydatom na Prezydenta RP. Nie oszczędził nikogo i wypominał hipokryzję. A zakończył felieton tak: „Na koniec podzielę się drobną uwagą. Otóż podczas wspomnianej na wstępie uroczystości przedstawienia kandydatury Karola Nawrockiego na prezydenta zebrani tradycyjnie odśpiewali hymn narodowy z ustawicznie popełnianym błędem, a raczej przeinaczeniem oryginalnego tekstu („póki my żyjemy” zamiast „kiedy my żyjemy”). A skoro fałszuje się sam hymn, to i reszta haseł niekoniecznie musi być zgodna z prawdą...
Nie przeczytam już więcej felietonów Macieja Petruczenki.
Andrzej Janiec
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze