Całkiem niedawno wiceburmistrz rozważał na łamach "Obserwatora Lokalnego" co zrobić z niszczejącym budynkiem przejętym od kolei, stojącym przy skrzyżowaniu ul. Słonecznej i Szkolnej i… rzucił, że można go zasłonić banerami. To pokazuje, gdzie kierownictwo ratusza (a z nimi miasto) jest w zakresie dbania o przestrzeń miejską i jej estetykę.
W 2015 r. uchwalono tzw. ustawę krajobrazową, która pozwala samorządom przyjmować lokalne uchwały krajobrazowe, regulujące m.in. sprawę reklam w przestrzeni publicznej. Reklam, czyli wszelkiej maści billboardów, banerów, szyldów, tablic itd. Takie przepisy określają kolorystykę, wymiary nośników reklamowych albo w określonych miejscach w ogóle wykluczają ich stosowanie. Przygotowanie takiego dokumentu to określony proces, w którym dochodzi do uzgodnień z przedsiębiorcami, mieszkańcami w tym co do okresów przejściowych.
Jak obecnie wygląda dębicka przestrzeń miejska - każdy widzi. Wystarczy krótki spacer nie tylko głównymi ulicami, by stwierdzić, że mamy tu chaos i pstrokaciznę. Nośniki reklamowe często zasłaniają zaniedbane elewacje, które pod spodem dalej niszczeją. Nie wiem jak Państwo, ale ja chciałbym, aby to wszystko wyglądało inaczej - lepiej, ładniej. I są ku temu narzędzia. Po raz pierwszy postulowałem przygotowanie takich przepisów w Dębicy w 2016 r., sukcesywnie przypominając temat. Co z tym zrobił burmistrz? - każdy widzi na ulicach.
Minęło kilka lat od wejścia w życie tej ustawy. Ostatnie dane pokazują, że uchwały krajobrazowe przyjęły 44 gminy w kraju. To niewiele, ale wystarczy spojrzeć na aktualne zdjęcia z Cieszyna, Sopotu czy Gdańska, by zobaczyć efekty. W Sopocie niedawno zdemontowano ostatnią wielkoformatową reklamę. Czemu Dębica nie miałaby zrobić podobnie? Szlaki są przetarte.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
dlaczego hmm? a gdzie Mario wywiesi swoj wizerunek przed wyborami
Niestety miasto, w którym żyjemy dalekie jest od naszych oczekiwań. Przestrzeń publiczna zaśmiecona jest nie tylko przez reklamy ale również przez garaże blaszane, budki, rudery, myjnie samochodowe .... Oto kilka przykładów. Szczególne nagromadzenie tablic reklamowych ( trwale związane z gruntem=pozwolenie na budowę) występuje przy ul. Ks. Nosala i Poddęby. Jest ich tam tak dużo, że należy wątpić w skuteczność i czytelność reklamy. Przy ulicy Kolejowej, która powinna być reprezentacyjną bo prowadzi od Dworca PKP do Rynku znajduje się aż 9 budek wolno stojących lub przybudówek w tym większość z nich jest nieużytkowana. Tuż przy chodniku przy ul. Ks. Nosala wybudowano myjnię samochodową i publiczny chodnik przy ważnej ulicy został praktycznie wyłączony z ruchu bo wystarczy mały podmuch wiatru i można być opryskanym brudną wodą z myjni - a dawniej była to lokalna promenada. W mieście miały być wykonane ogródki kieszonkowe - minęło prawie pół roku i ich nie ma. Natomiast cały czas likwidowane są skwery i zamieniane na podobno bardzo potrzebne parkingi. Tylko dlaczego niewiele samochodów na nich parkuje ? - ul. Sobieskiego, Rzeszowska, parking wzdłuż Ogródka Jordanowskiego gdzie zniszczono cały szpaler drzew. Wszechobecny beton, asfalt, rudery, reklamy i brak drzew w pasie chodników źle oddziałują na mieszkańców. Ludzie mają potrzebę kontaktu z otoczeniem estetycznym dobrze wpływającym na psychikę. Taką przestrzeń utworzono przy UM. Zachowano stare drzewa posadzono nowe, jest teren zielony, obiekty małej architektury ( pomniki, fontanny) i jest czysto. Ale przecież Dębica nie kończy się na UM. Dobrze byłoby żeby Panowie Burmistrzowie i urzędnicy decydujący o wycince drzew w naszym mieście (wycięto ich tysiące ) przeszli się przez Dębicę w jeden z upalnych dni, których w ostatnich latach jest sporo, w godz. od 11 do 16 i zobaczyli czy mieszkańcy a zwłaszcza starsi ludzie mogą przemieszczać się w takiej przestrzeni miejskiej - a przecież trzeba zrobić zakupy, załatwić sprawy itp.
Dużo słusznych spostrzeżeń, wiele z nich podzielam. Pewne rzeczy można zrobić od ręki przy dobrej woli decydentów w ratuszu - jak choćby bieżące utrzymanie czystości w mieście. Inne zagadnienia wymagają trochę pracy, ale da się to osiągnąć w rozsądnym czasie jak choćby uchwała krajobrazowa i uporządkowanie reklam. Odtworzenie terenów zielonych to często praca na lata, ale trzeba już o tym myśleć a przede wszystkim rozważnie podejmować decyzje teraz - te dotyczące inwestycji, zagospodarowania przestrzennego.
Cebula na burmistrza! Cebula na burmistrza! I bez złośliwości, niech się wszystkie wykresy, tabelki, pomysły przełożą na piękne, tonące w zieleni, czyste miasto z infrastrukturą dla starych i młodych. Miasto przyjazne, bez kłótni, zawiści, donosów, kopania dołków i dołów. Miasto, w którym młodzi znajdą przestrzeń do życia, by nie musieli uciekać do ... Krakowa.
dlaczego hmm? a gdzie Mario wywiesi swoj wizerunek przed wyborami
Niestety miasto, w którym żyjemy dalekie jest od naszych oczekiwań. Przestrzeń publiczna zaśmiecona jest nie tylko przez reklamy ale również przez garaże blaszane, budki, rudery, myjnie samochodowe .... Oto kilka przykładów. Szczególne nagromadzenie tablic reklamowych ( trwale związane z gruntem=pozwolenie na budowę) występuje przy ul. Ks. Nosala i Poddęby. Jest ich tam tak dużo, że należy wątpić w skuteczność i czytelność reklamy. Przy ulicy Kolejowej, która powinna być reprezentacyjną bo prowadzi od Dworca PKP do Rynku znajduje się aż 9 budek wolno stojących lub przybudówek w tym większość z nich jest nieużytkowana. Tuż przy chodniku przy ul. Ks. Nosala wybudowano myjnię samochodową i publiczny chodnik przy ważnej ulicy został praktycznie wyłączony z ruchu bo wystarczy mały podmuch wiatru i można być opryskanym brudną wodą z myjni - a dawniej była to lokalna promenada. W mieście miały być wykonane ogródki kieszonkowe - minęło prawie pół roku i ich nie ma. Natomiast cały czas likwidowane są skwery i zamieniane na podobno bardzo potrzebne parkingi. Tylko dlaczego niewiele samochodów na nich parkuje ? - ul. Sobieskiego, Rzeszowska, parking wzdłuż Ogródka Jordanowskiego gdzie zniszczono cały szpaler drzew. Wszechobecny beton, asfalt, rudery, reklamy i brak drzew w pasie chodników źle oddziałują na mieszkańców. Ludzie mają potrzebę kontaktu z otoczeniem estetycznym dobrze wpływającym na psychikę. Taką przestrzeń utworzono przy UM. Zachowano stare drzewa posadzono nowe, jest teren zielony, obiekty małej architektury ( pomniki, fontanny) i jest czysto. Ale przecież Dębica nie kończy się na UM. Dobrze byłoby żeby Panowie Burmistrzowie i urzędnicy decydujący o wycince drzew w naszym mieście (wycięto ich tysiące ) przeszli się przez Dębicę w jeden z upalnych dni, których w ostatnich latach jest sporo, w godz. od 11 do 16 i zobaczyli czy mieszkańcy a zwłaszcza starsi ludzie mogą przemieszczać się w takiej przestrzeni miejskiej - a przecież trzeba zrobić zakupy, załatwić sprawy itp.
Dużo słusznych spostrzeżeń, wiele z nich podzielam. Pewne rzeczy można zrobić od ręki przy dobrej woli decydentów w ratuszu - jak choćby bieżące utrzymanie czystości w mieście. Inne zagadnienia wymagają trochę pracy, ale da się to osiągnąć w rozsądnym czasie jak choćby uchwała krajobrazowa i uporządkowanie reklam. Odtworzenie terenów zielonych to często praca na lata, ale trzeba już o tym myśleć a przede wszystkim rozważnie podejmować decyzje teraz - te dotyczące inwestycji, zagospodarowania przestrzennego.