Niedzielne obchody Dnia Sybiraka zdecydowanie różniły się od tych, które odbywały się w poprzednich latach.
Te w ubiegłym roku, czy wcześniejsze były dużo skromniejsze, a członkowie Związku Sybiraków - Koło Sybiraków w Dębicy wielokrotnie podkreślali, że są gorzej traktowani, a wszystko przez to, że nie byli członkami np. Armii Krajowej. W tym roku coś jednak się zmieniło. I bardzo dobrze.
Sybiraków, którzy byli zesłani wraz z rodzinami lub urodzili się w Związku Radzieckim została w Dębicy już tylko piątka. Większość wzięła udział we wczorajszym Marszu Pamięci, który po mszy w kościele św. Jadwigi ruszył ul. Cmentarną. Na czele szła orkiestra działająca przy Ochotniczej Straży Pożarnej w Jodłowej, za nimi poczty sztandarowe i mieszkańcy miasta. Garstka żyjących Sybiraków doczekała się obchodów Dnia Sybiraka z prawdziwego zdarzenia.
Na cmentarzu wojskowym odśpiewany został Hymn Sybiraków oraz Hymn Państwowy. Odbył się apel pamięci, a żołnierze oddali salwę honorową. Sybiraków wsparli harcerze z Dębicy i z Jodłowej. Wszystko to przy wyremontowanym symbolicznym Grobie Sybiraków. Przeprowadzenie prac możliwe było dzięki pieniądzom, które Sybiracy zdobyli z Fundacji Orlen. W trakcie uroczystości do grobu złożona została urna z ziemią z Miednoje. Ta kiedyś się tam znajdowała, jednak nieznany sprawca, bądź też sprawcy urnę skradli i do dzisiaj nie są znane jej losy.
- Ziemię przekazała nam pani Elżbieta Sybiraczka Stepska-Kot, która trzykrotnie odwiedziła miejsce pochówku swego ojca. Ojciec pani Elżbiety - Tomasz Sławiński, jako posterunkowy Policji Polskiej został zamordowany w 1940 roku w obozie w Twerze i pochowany w zbiorowych mogiłach w Miednoje. Pani Elżbieta też była na zesłaniu - mówi Jerzy Godzisz, wiceprezes Związku Sybiraków - Koło Sybiraków w Dębicy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze