Śmietnik na placyku zabaw przy ul. Piłsudskiego
Jeszcze nie zdziecinniałem na tyle, aby odwiedzać w celach rekreacyjnych dębickie placyki zabaw. Skoro jednak wnuki do nas przyjechały, to siłą rzeczy musieliśmy przespacerować się na placyk zabaw przy ulicy Piłsudskiego.
Otwarty w 2008 roku jest jedynym miejscem zabaw dla maluchów z osiedla Słonecznego. Wydaje się, zatem, że już samo to powinno sprawić, że miejscy włodarze dbać będą o niego. Kolejnym powodem powinna być kwota przeszło 90 tysięcy złotych wydanych na jego organizację. Kwota niebagatelna.
Jednak obraz placyku zabaw na osiedlu Słonecznym zaprzecza tym powodom. Wstyd mi było, gdy tam zaprowadziłem wnuki. Sprzęt tj. huśtawki, ławeczki, zjeżdżalnie, bujanki naznaczone zębem czasu. Drewniane elementy wymagają konserwacji i malowania, zresztą metalowe też.
Najgorszy jednak jest wszechogarniający brud. Mnóstwo papierów, chusteczek higienicznych, butelek po napojach. Kosz jest niemal pusty, ale nawet to nie zwalnia administratorów od obowiązku utrzymywania czystości i zwyczajnego sprzątania placyku.
Placyk jest chętnie odwiedzany przez mieszkańców osiedla Słonecznego. Jeśli panowie burmistrzowie sądzą, że jego wygląd jest dobrą wizytówką ich rządów, spieszę wyprowadzić ich z błędu: tak nie jest.
Wielokrotnie widziałem w Warszawie wyłączane na czas remontu sprzęty na placykach zabaw. Widziałem także ludzi sprzątających teren takich placyków. Aż mi się nie chce wierzyć, że tacy Europejczycy, jak dębiccy burmistrzowie nie wiedzą, co należy robić, żeby placyk zabaw nie straszył swoim wyglądem. Przydałoby się mniej patriotycznych zrywów i religijnych uniesień, wart, przemarszów, składania kwiatów a więcej kolorowej farby, miotły i szufli.
A jeśli starosta Piotr Chęciek w trosce o mieszkańców i ich dzieci zechce zrobić tam porządek i zarobić głosy osiedla Słonecznego przed przyszłorocznymi wyborami samorządowymi? Znowu miasto będzie robić uniki? W każdym razie przestrzegałem…
Podpis pod zdjęcie: Śmieci, śmieci, śmieci – tak wygląda placyk zabaw dla dzieci przy ulicy Piłsudskiego.
Andrzej Janiec
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Zasadniczo to sprawa miasta a nie starostwa. Porownanie debicy do warszawy jest slabe.
zasadniczo to sprawa tycb co smiecą a nie miasta
Może papierków by nie było jakby ktoś regularnie opróżniał kosze na śmieci. Na placyku są ich aż 2 (jeden przy wejściu - prawie zawsze pełny i drugi przy przeciwległym ogrodzeniu - prawie zawsze pusty). Ja sugerowałbym oba zlokalizować niedaleko wyjścia, bo jak się okazuje przejście kilku metrów do pustego koszta to okazuje się spory wyczyn - lepiej wrzucić do kosza, z którego się już wysypuje...
Porównanie Dębicy do Warszawy słabe... tak samo jak słaby cały ten blog.
Dzieci uczą się od rodziców gdzie wyrzucać papierki itp.
Te kilka śmieci to autor sam mógł zebrać, zamiast pisać artykuł. Wicher ostatnio dawał popis - pranie zostawione na balkonie, mimo przypięcia, zostało poniesione z wiatrem w różne strony, więc lekkie śmieci z kosza też mogły za sprawą wiatru emigrować. Autor dałby wnukom dobry przykład postawy obywatelskiej, gdyby zamiast utyskiwać, pozbierał te śmieci sam.
Zgadzam się w 100 %
To jest mały śmietnik, duży można zobaczyć przy ul. Kolejowej za sklepem "Żabka" tj. w ścisłym centrum miasta.
Brud, smród, ale własny! Taka moja własna uwaga po przeczytaniu komentarzy do tekstu.
Panie Janiec. Jesteś Pan na emeryturze, więc masz dużo czasu. Możesz przecież posprzątać niejeden placyk zabaw, wykosić Plac Solidarności, załatać dziury w asfalcie, wymienić żarówki, nawet pomóc w naprawie psujących się niekiedy autobusów. Zajęć Panu nie zabraknie!
W ubiegłych latach, pod moim blokiem emerytki, którym z racji wieku nie łatwo było się schylać sprzątały puszki i butelki po piwie pozostawione przez młodych ludzi. którzy nie wiedzieli, że puste opakowania należy wyrzucać do kosza. Kosz znajduje się w odległości kilkunastu kroków.
Zasadniczo to sprawa miasta a nie starostwa. Porownanie debicy do warszawy jest slabe.
zasadniczo to sprawa tycb co smiecą a nie miasta
Może papierków by nie było jakby ktoś regularnie opróżniał kosze na śmieci. Na placyku są ich aż 2 (jeden przy wejściu - prawie zawsze pełny i drugi przy przeciwległym ogrodzeniu - prawie zawsze pusty). Ja sugerowałbym oba zlokalizować niedaleko wyjścia, bo jak się okazuje przejście kilku metrów do pustego koszta to okazuje się spory wyczyn - lepiej wrzucić do kosza, z którego się już wysypuje...