Tylko wtedy, gdy zostanie ono zrealizowane, Sklep Społeczny Radość będzie funkcjonował zgodnie z założeniami.
Kiedy wrzucali na Facebooka post o rozpoczęciu zbiórki towarów, była chwila niepewności, czy ludzie przyjdą. Już pierwszego dnia, 17 lutego, przestali je mieć.
– Pierwsza pani podarowała nam odzież i obuwie, jesteśmy jej bardzo wdzięczni, ale tak samo wdzięczni jesteśmy też innym darczyńcom, którzy już nas odwiedzili i jeszcze nad odwiedzą – mówi kierowniczka Beata Cabaj.
Tę pierwszą osobę będzie pamiętać już zawsze, bo – jak twierdzi – jest to taki moment, jak u dziecka pierwszy krok. Tym dzieckiem jest sklep, który raczkuje, nie wie, czego się spodziewać, co za drzwiami.
– I nagle ktoś wchodzi i człowiek ma takie poczucie, to działa – cieszy się Beata Cabaj.
Żeby jednak otworzyć sklep społeczny, potrzeba znacznie więcej towarów. Na zapełnienie czeka 200 m kw. W tym miejscu przy Parkowej 10 do niedawna funkcjonowało jeszcze przedszkole terapeutyczne, które wyprowadziło się do sal obok kina.
Co można podarować? Odzież, obuwie, zabawki, książki, ceramikę, nawet jakieś małe elektronarzędzia, które ktoś dostał pod choinkę, a są mu niepotrzebne. Ważne by były to rzeczy w takim stanie, w jakim sami chcielibyśmy je dostać. Nie zostaną natomiast przyjęte przedmioty o dużych gabarytach, czyli lodówki, pralki, meble.
– Na ten moment tego nie przyjmujemy, ale nie jest powiedziane, że w przyszłości nie rozszerzymy działalności – twierdzi Beata Cabaj.
Pracownicy wszystko sprawdzą, zrobią wycenę, przygotują ekspozycję i zaczną sprzedawać towar. Kiedy to będzie, jeszcze nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że będą to produkty tańsze. Sklep będzie czymś w kategorii outletu. Dla każdego bez względu na status materialny. Bo kierowniczka podkreśla, że nie kierują oferty tylko do najmniej zamożnych.
Dochód ze sprzedaży będzie przeznaczony na stowarzyszenie Radość. Ale liczy się nie tylko to. W sklepie społecznym pracują fajni ludzie, otwarci na drugiego człowieka. Z racji tego, że są niepełnosprawni, na rynku pracy nie było dla nich miejsca. A tu bardzo dobrze się odnajdują.
Poza tymi, którzy chcieli coś podarować, zaglądali tu już także ci, którzy pytali, co u nich można kupić. A właśnie o to w tej idei chodzi, by obieg był zamknięty. Beata Cabaj podkreśla też, że byłaby ona zdecydowanie trudniejsza do zrealizowania, gdyby nie dotacja unijna pozyskana na start.
Jeśli ktoś zechce pomóc, może to zrobić przywożąc wymienione wyżej towary w dni robocze w godz. 9:00-17:00 na ul. Parkową 10.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze