Sami swoi i dla swoich
Pisałem już o kolejowych pasjach mojego wnuczka Przemysława ( 7 lat) – przy okazji ponownie polecam jego kolejowy kanał na you tube pt. Kolejarz Przemek: https://www.youtube.com/channel/UCzSXDelklIiC-INaEJJs3xA?app=desktop. W czasie naszego pobytu w Muszynie nie mogliśmy zatem ominąć X Galicyjskiego Pikniku Kolejowego w Dobrej oraz przejazdu pociągiem „Retro” z Nowego Sącza do Dobrej koło Limanowej.
Choć przejazdów pociągami zabytkowymi jest w okresie wakacyjnym sporo, to jednak ten pociąg „Retro” i piknik w Dobrej są szczególnego rodzaju. Historia stacji kolejowej w Dobrej sięga roku 1884, zbudowana została przez Austriaków jako stacja na szlaku Galicyjskiej Kolei Transwersalnej. Od 18 lat między Nowym Sączem a Dobrą i dalej do Chabówki nie jeżdżą pociągi pasażerskie. Główną ideą i zamysłem realizowanych pikników jest modernizacja zabytkowej linii kolejowej i przywrócenie na niej normalnej komunikacji kolejowej.
W pociągu z Nowego Sącza do Dobrej spędziliśmy prawie 2 godziny. Piknik w Dobrej miał trwać niespełna 5 godzin. Liczyliśmy jednak, że gospodarze przygotują nie tylko zestaw mów obowiązkowych i mniej zobowiązujących, ale także atrakcje dla dzieci i minimum wygód sanitarnych z wodą do umycia rąk na czele oraz miejscami do siedzenia w zacienionych miejscach.
Miejsca do siedzenia były, ale te w cieniu zarezerwowane były dla większych i mniejszych oficjeli. Toalety były w liczbie 2, wody nie było. Ławek w cieniu było kilka, od razu zostały zajęte i każdy pilnował swojego miejsca. Za to mnóstwo było gości, których prowadzący imprezę uznał, że musi powitać. Nie brakowało czołobitności nawet w stosunku do żon wojewódzkich i powiatowych dygnitarzy. Goście odpłacili hojnie ględząc niemiłosiernie.
W tym wszystkim znakomicie spisali się strażacy ochotnicy, przedstawiciele Urzędu Transportu Kolejowego oraz mieszkańcy Dobrej. Gdyby nie oni nie mielibyśmy gdzie umyć rąk, nie mielibyśmy gdzie schować się przed prażącym słońcem, nie mielibyśmy czym zająć dzieci i musielibyśmy wysłuchiwać przydługich mów pełnych galicyjskich grzecznościowych wtrętów.
Wojewódzcy i powiatowi dygnitarze oczywiście nie doczekali zakończenia imprezy. Zapewne upał ich zmęczył, gdyż niektórzy chwiejnym krokiem skierowali się do aut z kierowcami, wyposażeni uprzednio przez uczynnych gospodarzy w zestaw gadżetów i lokalnych smakołyków.
Zagadka dla Czytelników: jaką partię polityczną w ogromnej większości reprezentowali ci panowie? Dla ułatwienia dodam, że w przemówieniach przewijało się stwierdzenie: „przecież wiecie, jak poprzednio było”.
P.S. Jest już dostępny na kanale Kolejarz Przemek filmik z wyprawy do Dobrej: https://www.youtube.com/watch?v=T-rm5W8GEqk.
Andrzej Janiec
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Panie Janiec emerytowany dziennikarzu szanowny, a więc prawdziwy reżim mieliśmy u Lisa, a nie u Kaczyńskiego. I co patologia
Anty-Janiec: Co ma piernik do wiatraka? Kolejna impreza, pewnie nawet fajna, w której lokalni "włatcy móch" muszą być dopieszczani. I nic cię biedaku nie rusza? Ważne, że mamy elektryczne samochody, mnóstwo mieszkań plus dla rodzin, i centralny port komunikacyjny, i uczciwy rząd, który słucha i służy. Toteż się z tobą zgadzam. Jest dobrze im dobrze nam tak!
Pan emerytowany dziennikarz i tak dalej będzie szedł w zaparte że za Tuska to było pięknie i cudownie a teraz wszystko jest be. I nic tego nie zmieni. Ten typ tak ma.
Panie Janiec tego w wybiorczej Pan nie wyczyta cyt...Rewolucja pożera własne dzieci. Najpierw Lis poleciał ze stanowiska, a potem nastąpiło trzęsienie ziemi. Następnie Renata Kim - na zdjęciu promująca książkę Lisa - przyznała, że to ona złożyła na niego donos w związku ze skandalicznym traktowaniem pracowników. Następnie były pracownik Newsweeka, Staszewski, napisał że nie może wytrzymać tego poziomu hipokryzji i robienia z Renatki bohaterki, i choć skierował sporo gorzkich słów w stronę Lisa, to z jego wypowiedzi wynika, że... sama była jeszcze gorsza od niego, i traktowała swoich pracowników jeszcze bardziej skandalicznie. Następnie wywiązała się między nimi dyskusja w komentarzach, gdzie femina Renatka sama się przyznała, że ogromny wpływ na to jak go traktowała miał fakt, że źle potraktował jej przyjaciółkę (możemy się tylko domyślać co miała na myśli). Czyli sama się przyznała, że nie widzi problemu z mieszaniem spraw prywatnych i zawodowych. Uczucia Staszewskiego raczej mi wiszą, jak każdego kto ma w CV nie tylko Newsweeka ale i ,,Wyborczą" - ale nawet jeśli zrobił jej przyjaciółce coś strasznego, Renatka powinna zgłosić to na policję, zamiast wykorzystywać prywatne zatargi do złego traktowania pracownika, wobec którego pełniła funkcję przełożonej. To są podstawy - nawet nie dziennikarstwa, tylko ludzkiej przyzwoitości, której na lewicy można szukać ze świeczką (tą od Gersdorf). A teraz jeszcze wjeżdża na białym koniu kolejny były pracownik ,,Newsweeka" (bo mam opory żeby tych ludzi nazywać dziennikarzami), Rafał Kalukin (aktualnie w mającej ,,piękne" tradycje - ,,Polityce"), który napisał o metodach Lisa: ,,z tego co wiem, to seanse metodycznego gnojenia konkretnych osób zaczęły się gdzieś w okolicach 2019-2020". Najciekawsze zostawił jednak na koniec: ,,To przecież oczywiste, że Lisa nie skasowali za żaden mobbing ani skargi sprzed paru lat. Firma doskonale wiedziała, jak zarządzał ludźmi. Kiedy miałem scysję z Lisem w (chyba) 2013 r., dział HR był wręcz wspólnikiem w heblowaniu mojej skromnej osoby. (...) Lis wyleciał, za co wyleciał, a my się o tym kiedyś oficjalnie dowiemy bądź nie. Na mojego nosa takie historie wcześniej czy później zawsze jednak wychodzą. Z tego co wiem, wyleciał za coś znacznie gorszego. Ale nie mnie o tym gadać." Dzieje się, nudy nie ma! ❤ Żałuję tylko, że nigdy w takich sytuacjach nie mam pod ręką popcornu. ???? Lis już od dawna poszedł śladami Michnika i jest politykierem wyjątkowo nieudolnie udającym dziennikarza. Jeśli nawet KIEDYKOLWIEK robił jakieś materiały o wartości nieosiągalnej dla studenta pierwszego roku dziennikarstwa, tak w ostatnich latach jego wpisy w niczym nie przewyższały komentarzy tak nieskomplikowanych intelektualnie polityków, jak Nitras, Biedroń czy Kierwiński. Jeśli więc nazywamy Lisa dziennikarzem, albo o zgrozo: niezależnym dziennikarzem - bądźmy konsekwentni i nazywajmy tak również Sławka Nitrasa. A ,,Newsweek" najlepiej by zrobił dla dziennikarstwa i dla Polski, gdyby się zlikwidował, budynek redakcji rozebrał na cegłówki (przydadzą się Ewce Kopacz do rzucania w dinozaury), a w pustym polu po dawnym budynku Rafał może śmiało stworzyć ze zużytych palet nowiuśką strefę relaksu za kilkaset patyków. Ale to tylko propozycja, po prostu głośno myślę. Nazwijmy to wstępnym planem zagospodarowania przestrzennego.
Lepiej milczeć i wyglądać na idiotę,niż się odezwać i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Panie Janiec emerytowany dziennikarzu szanowny, a więc prawdziwy reżim mieliśmy u Lisa, a nie u Kaczyńskiego. I co patologia
Anty-Janiec: Co ma piernik do wiatraka? Kolejna impreza, pewnie nawet fajna, w której lokalni "włatcy móch" muszą być dopieszczani. I nic cię biedaku nie rusza? Ważne, że mamy elektryczne samochody, mnóstwo mieszkań plus dla rodzin, i centralny port komunikacyjny, i uczciwy rząd, który słucha i służy. Toteż się z tobą zgadzam. Jest dobrze im dobrze nam tak!
Pan emerytowany dziennikarz i tak dalej będzie szedł w zaparte że za Tuska to było pięknie i cudownie a teraz wszystko jest be. I nic tego nie zmieni. Ten typ tak ma.