Radny Rady Gminy w Jodłowej zmarł w czwartek 11 sierpnia. Miał 54 lata
- Wiedzieliśmy o tym, że chorował, a mimo to ta wiadomość jest dla mnie szokująca - mówi wójt Jan Janiga.
Bo przecież jeszcze przed dwoma tygodniami 27 lipca mieli sesję, w której Marek Jasica uczestniczył, po kilku wcześniej opuszczonych z powodu choroby. I nic nie wskazywało wtedy na to, że było to jego ostatnie spotkanie z koleżankami i kolegami z rady.
- Podczas obrad rzucał pomysłami, co trzeba zrobić w Jodłowej. W kuluarach opowiadał o wizytach zaplanowanych u specjalistów. Wierzył, że przezwycięży chorobę - dodaje wójt.
Marka Jasicę zapamięta jako zaangażowanego w troskę o wspólne dobro człowieka, na którego pomoc mogli liczyć wszyscy. Potwierdza to przewodniczący rady Roman Warzecha, dla którego zmarły był jednym z sąsiadów.
- Po sąsiedzku nie tylko mieszkaliśmy, ale mieliśmy też pola. To był bardzo pracowity, solidny i uczynny człowiek. Miał duże doświadczenie zarówno jako rolnik, ale też jako radny. Jego śmierć to duża strata dla Jodłowej - zauważa Roman Warzecha.
W Radzie Gminy w Jodłowej Marek Jasica pracował przez sześć kadencji, od 1994 roku do śmierci z przerwą na lata 2002-2006. Roman Warzecha podkreśla, że podczas sesji zawsze był aktywny, a kiedy zabierał głos, zawsze wypowiadał się rzeczowo. Starał się jak najlepiej dbać o rejon i mieszkańców, których reprezentował.
- Zawsze uśmiechnięty, ze wszystkimi pogadał, szczególnie na tematy rolnicze, bo był rolnikiem pełną gębą. Pomocny i niekłótliwy - tak zapamięta go prowadząca Biuro Rady Lucyna Gajda.
Uroczystości pogrzebowe rozpoczną się w sobotę 13 sierpnia o godz. 11:00 w Sanktuarium Dzieciątka Jezus w Jodłowej,
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze