Przez bardzo długi czas był jedynym muzykiem, który grał na organach w kościele św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Pustkowie-Osiedlu. Zmarł w piątek 19 sierpnia, miał 83 lata.
Przy kościelnych organach spędził ponad 40 lat. Przed trzema biskup Leszek Leszkiewicz wręczył mu za tę posługę medal Dei Regno servire, czyli Zasłużony dla Królestwa Bożego.
Po tym wyróżnieniu na rozmowę z nim umówiła się Agnieszka Kruszyńska-Idzior. Poniżej publikujemy artykuł, który napisała w grudniu 2019 roku.
Po raz pierwszy zasiadł za organami w małym kościele, na pasterce. Do gry zachęcił go ówczesny proboszcz ks. Bronisław Marczyk.
- To było niesamowite przeżycie. Miałem trochę tremę. Ludzie oglądali się, patrzyli, co się dzieje, a mi potem mówili, że nie znali mnie od tej strony, bo pracowałem wtedy w domu kultury – zaczyna opowiadać Józef Skitał.
Pochodzi z diecezji przemyskiej. Od 14-go roku życia chodził do Szkoły Muzycznej II stopnia w Rzeszowie, gdzie zdobył dyplom w klasie organów. Ukończył też Szkołę Organistowską w Przemyślu. Józef Skitał to multiinstrumentalista. Potrafi zagrać na puzonie wentylowym, trąbce, alcie, saksofonie i akordeonie. Gra w kościele to jego pasja.
- Nawet gdybym był młody, nie zamienił bym tej pracy na inną. Do tego bardzo dobrze mi się gra na tych organach, nie psują się – mówi.
W ciągu ponad 40 lat posługi w kościele nigdy się nie spóźnił. Zawsze stara się wywiązywać z obowiązków najlepiej, jak potrafi. Cały czas musi też dbać o głos, bo oprócz organów, to przecież najważniejsze narzędzie jego pracy.
- Piję ziołowe herbatki, a gdy tylko dopadnie mnie chrypka, zawsze mam przy sobie szałwiowe cukierki – opowiada.
Przyznaje, że taka praca to ogromne poświęcenie. Trzeba być dyspozycyjnym, nie tylko wtedy, kiedy są stałe msze, ale do tego dochodzą jeszcze śluby, pogrzeby i wiele innych uroczystości, również patriotycznych. W niedzielę przychodzi do kościoła cztery razy, w pozostałe dni tygodnia raz albo dwa.
Przez ponad 15 lat prowadził też chór parafialny, z którym osiem lat temu nagrał płytę. Na krążku znalazło się 18 kolęd i pastorałek. Płyta wydana została w nakładzie tysiąca egzemplarzy. Obok znanych i bardzo popularnych kolęd, takich jak O Gwiazdo Betlejemska, chór pod batutą Józefa Skitała wykonał też bardzo stare, często już zapomniane utwory.
Z organowej szafy, w której w czasie mszy zamyka się Józef Skitał, widać tylko mieniącą się srebrem głowę. Siedząc w niej wspomina, jak poza tą szafą zamontowana była listwa z gniazdkiem, a do niej włączona wtyczka od organów. Wykorzystywały to czasem małe dzieci. Wyrywały wtyczkę z kontaktu i w czasie mszy w kościele nagle zapadała cisza. Organista szybko zorientował się, co się stało, wyszedł z szafy i włączył organy.
- Zdarzyło się tak chyba z trzy razy. W pobliżu siedzieli rodzice tego dziecka. Po wszystkim powiedzieli mi tak: podziwiamy, że pan się nawet nie zdenerwował. No, ale jak mogłem się denerwować - śmieje się łagodnie Józef Skitał.
Ale by uniknąć podobnych niespodzianek, listwa zamontowana została w końcu w szafie organisty.
Uroczystości pogrzebowe rozpoczną się w kościele w Pustkowie-Osiedlu we wtorek 23 sierpnia o godz. 14:00.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Wspaniały człowiek, organista, muzyk...
Na dębickiej ziemi nie było lepszego improwizatora i muzyka kościelnego. Bezkompromisowy, woerny zasadom muzyki a także liturgii organista, i prawdziwy Muzyk Kościelny. Wymagał od siebie wiele, stąd grał w oparciu o prawdziwą harmonię, czasem Bachowską, czasem romantyczną. Wiedział, że organy to boski instrument. Mógłbym jeszcze wiele opowiadać o nim, bo znałem go osobiście od lat. Nie szukał własnej chwały, ale był c,uły na tandetę muzyczną, która zalała kościelną muzykę już od lat 90- tych. Mimo to zachował piękno duszy, otwartość i sczerośc którulych to cech nie znalazłem nigdy u " organistów" w samej Dębicy. Robert Kochan. Organista diecezji warszawskich.
Na dębickiej ziemi nie było lepszego improwizatora i muzyka kościelnego. Bezkompromisowy, wierny zasadom muzyki, a także liturgii. Organista, i prawdziwy Muzyk Kościelny. Wymagał od siebie wiele, stąd grał w oparciu o prawdziwą harmonię, czasem Bachowską, czasem romantyczną. Wiedział, że organy to boski instrument. Mógłbym jeszcze wiele opowiadać o nim, bo znałem go osobiście od lat. Nie szukał własnej chwały, ale był czuły na tandetę muzyczną, która zalała kościelną muzykę już od lat 90- tych. Mimo to zachował piękno duszy, otwartość i sczerośc których to cech nie znalazłem nigdy u " organistów" w samej Dębicy. Robert Kochan. Organista diecezji warszawskich.
Człowiek z wielką pasją i niezmarnowanym talentem, który otrzymał od Pana Boga i pięknie Mu nim służył. Wspaniały ciepły, kochający tato i dziadek. Wspaniały człowiek, pracowity, z poczuciem humoru, wyrozumiały, dobry. Godny by nosić imię swojego patrona Św. Józefa. Miłosierny Ojcze, proszę o dar Nieba dla Pana Józefa. Szczere kondolencje dla rodziny.
Na dębickiej ziemi nie było przez lata lepszego improwizatora i muzyka kościelnego w jednym. Bezkompromisowy, wierny zasadom muzyki, a także liturgii. Prawdziwy Organista i prawdziwy Muzyk Kościelny z bardzo zasobnym warsztatem w rękach. Wymagał od siebie wiele, stąd grał w oparciu o prawdziwą harmonię, czasem Bachowską, czasem romantyczną. Jako jeden z niewielu potrafił do dziś poprawnie harmonizować chorałowe akompaniamenty, z zachowaniem kadencji kościelnej. sam po dziś dzień stosuję jego ciąg harmoniczny w pieśni " Anielski Orszak " zasłyszany u niego ponad 30 lat temu. śp. Pan Józef wiedział, że organy to boski instrument. Mógłbym jeszcze wiele opowiadać o nim, bo znałem go osobiście od lat. Nie szukał własnej chwały, ale był czuły na piękno muzyki. Ubolewał nad szerzącą się tandetą muzyczną, która zalała kościelną muzykę szczególnie od lat 90- tych. Mimo to zachował piękno duszy, otwartość i szczerość których to cech ze świecą szukać u innych muzyków, szczególnie w Dębicy. Nasze ostatnie spotkanie miało miejsce przy wielkich organach bazyliki leżajskiej, gdzie przy okazji mnie odwiedził razem z pielgrzymką z parafii w Pustkowie. Usiadł, o wiele nie pytał, i z niekłamaną, właściwą sobie skromnością zaczął grać na tym zacnym instrumencie. Niech Pan da mu wieczny odpoczynek i dobrze nastrojone organy u boku Trójcy Przenajświętszej.
Na dębickiej ziemi nie było przez lata lepszego improwizatora i muzyka kościelnego w jednym. Bezkompromisowy, wierny zasadom muzyki, a także świętej liturgii. Prawdziwy Organista i prawdziwy Muzyk kościelny z bardzo zasobnym, przemyskim warsztatem w rękach. Wymagał od siebie wiele, stąd też grał w oparciu o prawdziwą, wyszukaną harmonię, czasem Bachowską, czasem romantyczną. Jako jeden z niewielu potrafił do dziś poprawnie harmonizować chorałowe akompaniamenty, z zachowaniem kadencji kościelnej, z czym bardzo wielu mam problem nawet świeżo po dyplomie z organów. Sam po dziś dzień stosuję jego ciąg harmoniczny w pieśni " Anielski Orszak " zasłyszany u niego ponad 30 lat temu. śp. Pan Józef wiedział, że organy to boski instrument. Marzyły mu się organy piszczałkowe u św. Stanisława. Mógłbym jeszcze wiele opowiadać o nim, bo znałem go osobiście od lat. Nie szukał własnej chwały, ale był czuły na piękno muzyki sakralnej. Świetny dyrygent i chórmistrz. Dobry pedagog. Ubolewał nad postępującą degrengoladą muzyczno-liturgiczną, która wdarła się do Kościoła po Soborze Watykańskim II, a szczególnie od początku lat 90- tych. Mimo to zachował piękno duszy, otwartość i szczerość, umiejętność słuchania i niebywałą pokorę, których to cech ze świecą szukać u innych. Nasze ostatnie spotkanie miało miejsce przy wielkich organach Bazyliki leżajskiej, gdzie przy okazji mnie odwiedził razem z pielgrzymką z parafii w Pustkowie. Z radością zaprosiłem go na chór. Usiadł, o wiele nie pytał, i z niekłamaną, właściwą sobie skromnością zaczął grać na tym zacnym instrumencie, jakby go znał od zawsze mimo, że siedział przy nim po raz pierwszy w życiu - mówił. Drogi Pani Józefie. Niech Pan Jezus da Ci wieczny odpoczynek i dobrze nastrojone organy u boku Trójcy Przenajświętszej i Matki Bożej, wśród chórów anielskich.
Jest już znany termin pogrzebu. 23.08.2022 o g.14.00 w Pustkowie Osiedlu
Wspaniały człowiek, organista, muzyk...
Na dębickiej ziemi nie było lepszego improwizatora i muzyka kościelnego. Bezkompromisowy, woerny zasadom muzyki a także liturgii organista, i prawdziwy Muzyk Kościelny. Wymagał od siebie wiele, stąd grał w oparciu o prawdziwą harmonię, czasem Bachowską, czasem romantyczną. Wiedział, że organy to boski instrument. Mógłbym jeszcze wiele opowiadać o nim, bo znałem go osobiście od lat. Nie szukał własnej chwały, ale był c,uły na tandetę muzyczną, która zalała kościelną muzykę już od lat 90- tych. Mimo to zachował piękno duszy, otwartość i sczerośc którulych to cech nie znalazłem nigdy u " organistów" w samej Dębicy. Robert Kochan. Organista diecezji warszawskich.
Na dębickiej ziemi nie było lepszego improwizatora i muzyka kościelnego. Bezkompromisowy, wierny zasadom muzyki, a także liturgii. Organista, i prawdziwy Muzyk Kościelny. Wymagał od siebie wiele, stąd grał w oparciu o prawdziwą harmonię, czasem Bachowską, czasem romantyczną. Wiedział, że organy to boski instrument. Mógłbym jeszcze wiele opowiadać o nim, bo znałem go osobiście od lat. Nie szukał własnej chwały, ale był czuły na tandetę muzyczną, która zalała kościelną muzykę już od lat 90- tych. Mimo to zachował piękno duszy, otwartość i sczerośc których to cech nie znalazłem nigdy u " organistów" w samej Dębicy. Robert Kochan. Organista diecezji warszawskich.