Dębica odwiert ma, ale niewiele z tego wynika. Wiercić chce też gmina.
Miasto już w styczniu odtrąbiło sukces po wykonaniu odwiertu niedaleko siedziby MPEC. Urzędnicy informowali, że podczas wiercenia otworu, na głębokości pomiędzy 1907 a 2836 m, stwierdzono wody termalne o temperaturze 65-70 stopni Celsjusza. Po czym badawczy odwiert geotermalny Dębica GT-1, którego wykonanie kosztowało blisko 21 mln zł, został częściowo zlikwidowany, by czekać na lepsze czasy. Lepsze, czyli takie, jak zapowiadał burmistrz, kiedy będą pieniądze na dalsze badanie geofizyczne, umożliwiające wydobycie tych wód.
Po prawie roku od zamknięcia odwiertu wiceburmistrz Jerzy Sieradzki twierdzi, że droga do dofinansowania kolejnych prac jest dla miasta otwarta. Tyle tylko, że samorząd musiałby wcześniej sfinansować wykonanie dokumentacji. A to może kosztować kilkadziesiąt, a może i kilkaset tysięcy złotych.
- A przy okazji nikt nam nie zagwarantuje, że cokolwiek będziemy z tego mieli. Bo może być sukces, jeśli wodę uda się tam pozyskać, ale może też być klapa, jeśli nie - wyjaśnia wiceburmistrz.
Dodaje, że obecny czas niekoniecznie sprzyja podejmowaniu decyzji o takich inwestycjach, dlatego miasto się jeszcze wstrzymuje. Szczególnie że urzędnicy nie są związani terminami i o dofinansowanie mogą starać się w dowolnym czasie.
Tymczasem do wiercenia mocno szykuje się gmina Dębica. Podczas ostatniej sesji tamtejsi radni zdecydowali o kupnie w Latoszynie hektarowej działki pod odwiert. Według badań, na głębokości około 1800 m mają znajdować się złoża wody solankowej o temperaturze 70 stopni Celsjusza, którą gmina chciałaby wykorzystywać w powstającym uzdrowisku.
Za sam teren musi zapłacić 1,2 mln zł, ale jego posiadanie jest warunkiem do starania się o dofinansowanie odwiertu z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. A potrzeba na niego od 15 do 20 mln zł.
Przeczytaj również: Na ten chodnik mieszkańcy czekali od lat