Znane są już wyniki kontroli w Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej w Dębicy. Według Komisji rewizyjnej, nie potwierdziły się zarzuty stawiane m.in. dyrektor Małgorzacie Kędzior w anonimie, który związki zawodowe działające w ośrodku przekazały Radzie Miasta.
Jak podkreślała Halina Cholewa, szefowa związków, anonim trafił do nich w grudniu 2017 roku. W sytuacji, gdy pojawiły się tam poważne zarzuty - postanowiła przekazać sprawę Radzie Miejskiej. Dyrekcji i kierownictwu MOPS autor, bądź autorzy donosu zarzucali m.in. nepotyzm, nierówne traktowanie pracowników, a nawet mobbing.
Posiedzenie i kontrola
Komisja Rewizyjna RM kontrolę rozpoczęła 19 lutego.
- Poprosiliśmy o wstępne wyjaśnienia - mówi jej przewodniczący Mateusz Cebula.
W posiedzeniu udział wzięła Marzena Socha, zastępczyni Małgorzaty Kędzior, którą komisja pytała o wątki, zawarte w donosie.
- Wystąpiliśmy do MOPS o przekazanie dokumentów, by ustalić stan faktyczny - dodaje Cebula.
Analizowali na bieżąco
Dokumenty dostarczyło również Stowarzyszenie Pomocy Społecznej Ad Astram, a do komisji wpłynęły pisma m.in. od uczestników zajęć, prowadzonych w Domu Seniora. Swoje pismo złożyli też pracownicy. Podpisało się pod nim osiemdziesiąt, na ponad sto osób zatrudnionych w MOPS, które nie zgadzają się z opisanymi sytuacjami rzekomych szykan, złej atmosfery pracy ,itd.
Pod koniec marca, już w Urzędzie Miejskim odbyło się kolejne posiedzenie, z udziałem przedstawicieli ZZP MOPS. Po nim komisja poprosiła ośrodek o dodatkowe wyjaśnienia. Z kolei początkiem kwietnia KR, już we własnym gronie, przyjęła protokół i sformułowała wystąpienie pokontrolne, które zostało przedstawione na posiedzeniu Rady Miejskiej.
Wcześniej z wynikami zapoznali się burmistrz Mariusz Szewczyk, i kierownictwo MOPS.
- Nie wnieśli żadnych uwag do protokołu, jaki im przedstawiliśmy - mówi przewodniczący Mateusz Cebula.
Pracownicy bronią dyrekcji
Jak dowiadujemy się z protokołu, w opinii KR funkcjonowanie MOPS jest prawidłowe, a jej członkowie pozytywnie oceniają działania ośrodka na rzecz współpracy z otoczeniem. Jedyny zarzut, który się potwierdził, a czego Małgorzata Kędzior nie ukrywała od początku, to zlecanie kontroli ppoż firmie będącej w rękach jej najbliższej rodziny. Dyrektor podkreślała, że przynajmniej od dwóch lat kontrole m.in. gaśnic przeprowadza już inna firma, właśnie dlatego, żeby nikt nie stawiał jej zarzutów.
- Należy unikać takich sytuacji, jeśli nie jest to podyktowane względami ekonomicznymi lub innymi uzasadnionymi. Mimo że jest to dozwolone przepisami, ale może budzić wątpliwości - mówi Mateusz Cebula.
Z niechęci pracowników
Dyrektor Małgorzata Kędzior mówi wprost, skąd wzięła się cała ta sytuacja.
- Zarzuty wobec mnie nie wynikają z kwestii merytorycznych, a są wynikiem niechęci do mnie ze strony kilku osób pracujących w MOPS. Osoby te nie zgadzają się z realizowaną strategią rozwoju zarządzanej przeze mnie instytucji - informuje w przesłanym do redakcji OL oświadczeniu.
Nie rozumie, dlaczego autorzy donosu, którzy zarzucali jej nieprawidłowości, nie mieli odwagi podpisać się imieniem i nazwiskiem.
- Z tym większą ulgą czytałam sprawozdanie komisji, która przeprowadziła kontrolę. Potwierdzili fakty, które były przedmiotem wielu wcześniejszych kontroli różnych instytucji i zakończyły się wynikiem pozytywnym - pisze dyrektor MOPS.
Jest jej przykro, że osoby które działają anonimowo, angażują w spór media, co powoduje podważenie wiarygodności instytucji, której działanie wymaga zaufania publicznego.
- Na prestiż i wizerunek Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej pracuje sumiennie i rzetelnie ponad 100 osób, a ja osobiście od ponad 30 lat. Jestem wdzięczna ogromnej liczbie moich pracowników, podopiecznych i przyjaciół, którzy w tych niełatwych chwilach byli dla mnie wsparciem. Bardzo wam wszystkim dziękuję - pisze Małgorzata Kędzior.
Grzegorz Król
Obserwator Lokalny nr 16/2018