Szyte przez Joannę Grabek dekoracyjne poduszki, obrusy i bieżniki trafiają do Francji. Artystka od kilku lat współpracuje z projektantką z tego kraju, dostaje od niej wzory i tworzy niepowtarzalne rękodzieła. Kiedy są gotowe, pakuje je i wysyła. A te z Francji lecą dalej, nawet do USA.
Joanna Grabek pochodzi z Zagórzan koło Gorlic. Obecnie mieszka w Bielowach, a od 2019 roku jest członkinią Koła Gospodyń Wiejskich. Choć skończyła ochronę środowiska w Lublinie, nigdy nie pracowała w zawodzie związanym z wykształceniem. Nie pozwalała na to jej artystyczna dusza.
Od dziecka chciała upiększać rzeczywistość. Jako czterolatka nie zdawała sobie jednak jeszcze sprawy z tego, że kiedy wytnie nożyczkami dziurę w jakimś ubraniu, to efekt piękny będzie tylko jej zdaniem. Mama opowiadała jej później, jak musiała chować przed nią nożyczki.
Oddała je, kiedy Asia była już starsza i zaczęła szyć dla lalek. Jeszcze nie na maszynie, bo do tej dostęp miała tylko mama, ale ręcznie. Spod jej ręki wychodziły sukienki i torebki, które robiła ze skrawków pościeli i firanek. Szybko nauczyła się też robić na drutach i lalki dostawały sweterki z włóczki.
Artystyczny rozwój zastopowały szkoła średnia i studia, kiedy bardziej skupiała się na nauce. Po obronie pracy magisterskiej rozpoczęła nowy etap, którym było tworzenie biżuterii.
- Mieszkałam wtedy w Krakowie, miałam dostęp do hurtowni, w których kupowałam koraliki i inne potrzebne rzeczy - opowiada.
Ale to była chwilowa pasja. Na świat przyszły dzieci i znów było w jej życiu coś ważniejszego. Dopiero kiedy nieco podrosły wróciła do szycia, ale nie sukienek, bo tego raczej nie czuje. Szyła poduszki, zabawki dla dzieci w kształcie sów, myszek, baranków, dinozaurów i innych zwierząt.
Lubiła to coraz bardziej, takie zajęcie sprawiało jej przyjemność i uspokajało ją. Spod prowadzonej jej ręką igły zaczęły wychodzić coraz wymyślniejsze rzeczy. Takie jak chociażby książeczki sensoryczne. Na każdej stronie na dziecko czeka w nich jakieś zadanie, np. przeprowadzenie tasiemki przez pętelki.
Podobnie zresztą jak w kostkach manipulacyjnych, które tworzyła dla tych najmłodszych. Na każdej ściance jest coś, z czym można pokombinować.
Najbardziej jednak lubi szyć z filcu. To materiał, który się nie strzępi, kiedy się go wycina. Jego kawałki można bardzo wygodnie łączyć ze sobą, jest wdzięczny w obróbce. Może z niego zrobić ramkę na zdjęcie, naszyjnik, obrazek albo torebkę. Ale też tak bardzo nietypowe rzeczy, jak garnek, zestaw sałatek czy ognisko z polanami.
Kiedy jeszcze prowadziła działalność, zadzwonił do niej klient i poprosił o uszycie poduszki w kształcie serca, którą podtrzymywać miały lalki przedstawiające jego rodziców. Na serce naszyć miała kolejnych szesnaście figurek, które symbolizować miały ich dzieci z małżonkami i wnukami.
- To miał być prezent na 50. rocznicę ślubu. I choć nie miałam ich zdjęć, tylko na podstawie wskazówek, kto ma jakie włosy, robiłam, wszyscy się rozpoznali - opowiada zadowolona z tamtego dzieła Joanna Grabek.
W pracy ogranicza ją tylko jej wyobraźnia, chęci też jej nie brakuje. Nowych pomysłów szuka w internecie. Obecnie przygotowuje kolekcję toreb na zakupy. Każda z nich jest inna i niepowtarzalna, a dodatkowo wyposażona w przypiętą do niej mniejszą kieszeń, do której można włożyć portfel. To takie zabezpieczenie przed złodziejami.
- Tylko, żeby doba była jeszcze dłuższa, bo nieraz na wykorzystanie wszystkich inspiracji brakuje mi czasu - mówi.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze